Tym razem szybka notka informująco statystyczna ;-) pod adresem rower.wikiyu.net znajduje się kontynuacja rowerowej części tego bloga. Ot nie mieściłem się już tutaj i chcę wynieść rowery na zewnątrz.
Tym razem szybka notka informująco statystyczna ;-) pod adresem rower.wikiyu.net znajduje się kontynuacja rowerowej części tego bloga. Ot nie mieściłem się już tutaj i chcę wynieść rowery na zewnątrz.
Cóż, musiałem na chwilę wyjść z domu i nie obejrzałem do końca meczu Polaków z Argentyńczykami w Lidze Światowej siatkówki. Ok zdarza się, wskakuję więc szybko na sport.pl by poznać wynik i widzę olbrzymie zdjęcie i podpis dotyczący meczu Urugwaj - Korea Południowa na mundialu, obok zaś malutkie zdjęcia siatkarzy, Radwańskiej i Kubicy. Ok rozumiem że ten serwis ma taki a nie inny system wartości i promuje przede wszystkim piłkarzy, a nie rodzimych sportowców.
SPAM - inaczej mówiąc to czego nie chcemy, a musimy dostawać bo ktośtam widzi sens w tego typu durnej reklamie. Poza tym jeśli 0,1% osób przypadkiem kliknie, a 1% tych którzy kliknęli kupi, to z grupy powiedzmy 1mln wysłanych wiadomości mamy 100 sprzedanych usług/produktów. Biorąc pod uwagę że dziś większość osób ma kilka maili to można stwierdzić że może uda się na którymś z nich przebić przez antyspam. Jednak co z prawem?
Myślę o wyniesieniu wpisów rowerowych z tego bloga na nowy, osobny "sajt", teraz tylko dylemat - stawiać swojego od zera, czy pozostać wiernym joggerowi i stworzyć rower.wikiyu.net czy też rower.jogger.pl? Wszak zbliża się TdF, TdP też na horyzoncie, ja mam blisko do długich wypadów, a mówiąc szczerze Bikestats pięknie spisuje statystyki, ale brakuje mu IMHO sporo do Joggera, czy też samodzielnie stawianych rozwiązań pokroju WP, czy innych Drupali itp.
Poza tym BikeStats można ładnie połączyć z takim zewnętrznym blogiem, ale do tego przydałoby się właśnie coś pokroju WP gdzie można się pobawić od razu w PHP z obróbką danych z BS`a. Tak czy siak mam dylemat - WP/D vs Jogger. Poza tym nie wiem jak je wynieść żeby było wygodnie. Jogger nie posiada funkcji importu wpisów [wbrew zapowiedziom sprzed kilku lat, tzn że kiedy pojawiał się aktualny skin Joggera to miało niedługo być zrobione Eksport i Import, ten pierwszy jest, drugiego nie. Cóż, wspieramy uciekających z platformy, przychodzącym dmuchamy w oczy.
Swoją drogą to ciekawe jak idą postępy nad Joggerem3.0, może informacje o postępach i o planach wobec niego przeważyłyby wagę na korzyść Joggera? Niestety, póki co nikt nie puszcza pary z gęby, a tacy ludzie jak ja, chcący założyć nowego bloga mają solidny dylemat. Może warto zrobić coś takiego co zrobił Grzesiek Łuczko i wynieść się, przynajmniej z wpisami tematycznymi na swoje. Serwer i tak utrzymuję, więc czemu nie. No cóż, poszukam, może znajdę jakiś fajny skin do WP który będzie łatwy do dostosowania dla moich potrzeb?
16 czerwca, 2010
Napisane w: dziwne, Techblog, web (0) Otagowane: hosting, piramida, wątpliwe,
Pan Marcin Koperczuk, vel Krzysztof jakiśtam, cóż sądząc po mailu krzysztof27_1990@o2.pl to rocznik 1990 jest prawdopodobny. Podpisywać się imieniem Marcin, korzystając z maila z imieniem Krzysztof to imho dziwactwo :P. Czemu zaś o nim piszę? Proste - wysłał mi bardzo interesujący SPAM w formule piramidki finansowej.
Chodzi o to bym kupił za 60USD Hosting, namówił kolejne osoby, pierwsze dwie spowodują zwrot kosztu początkowego, a każda kolejna to już "czysty zysk", podobno aż do 2300USD. Cóż, nauczony jestem że pieniądze nie rosną na drzewach, bo gdyby rosły to inflacja by szalała niemiłosierna. Przejrzałem więc "o co tu k. chodzi" i cóż, ktoś próbuje sobie zarobić, tylko czemu u licha moim, biednym, kosztem i czemu to niby ktoś z dalekiego zachodu chce zarobić Polskim kosztem? wrr.
Ale najpierw dane hostingu
Po raz kolejny mierzę się z tym samym mitem. Czy rower jest w mieście zawalidrogą? Jeśli na dystansie 15km z domu do pracy jadę o raptem kilka [0-5] minut dłużej od koleżanki z pracy korzystającej z samochodu? Jeśli nie utknie w jakimś ekstra korku bo wtedy to ja dojeżdżam szybciej. Cóż, średnią prędkość jazdy ma wyższą, ale... ale ja na 40 minut od startu do mety jadę ok 35ciu, podczas gdy ona raptem ok 20-25, resztę stoi.
Ok ale to tylko tempo, czyste liczby. Ale rower... no właśnie kretyn na rowerze przepchnie się przy krawężniku i znów trzeba jechać wolno by go wyprzedzić? Cóż, mogę powiedzieć tylko - guzik!
Zawalidrogą jest osoba która nie potrafi wyprzedzić rowerzysty. Mamy w Łodzi kilka idealnych przykładów, np ulica Krakowska - 8mio metrowa ulica [szerokość oczywiście], jeden pas w jedną, jeden pas w drugą. Lekko pod górkę gdy jadę do pracy. Wiecie ilu jest kierowców którzy potrzebują by z przeciwka nic nie jechało by wyprzedzić tam jadącego przy krawężniku cyklistę? Około 1/4 ogółu.
Jeśli zaś można wyprzedzić cyklistę z marszu to czemu tego nie zrobić? Czemu istnieje grupa kierowców którzy muszą podjechać tuż za cyklistę przy jego krawężniku, nagle zwiększyć obroty, odbić gwałtownie w lewo przewracając sobie na fotelu obok coca colę, następnie zmienić bieg i gwałtownie zajechać do krawężnika by rozlany napój przelał się po fotelu i wgryzł w tapicerkę?
A o ścieżkach rowerowych w Łodzi pisał nie będę jakiś czas jednak. To jest temat tak mnie załamujący, że po prostu woła o pomstę do nieba, nie zaś o post na blogu.
spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.
Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...
Tu coś niedługo będzie