Jak niektórzy wiedzą, a inni jeszcze nie, nie przepadam za Miejskim Transportem Publicznym. Reprezentowany on jest w Łodzi przez miłościwie nam jeżdżącą spółkę M.P.K.. Dziś poraz pierwszy od bodaj poprzedniej środy jechałem Dziennymi środkami komunikacji publicznej i przy okazji, zupełnie za darmo, przypomniano mi dlaczego nawet gdy jadę po głupi wkład do długopisu na miasto to wsiadam na rower...
Otóż zaczęło się już dwa kroki od domu, o godzinie 16:51 stanąłem na krańcówce 'Chojny' Linii Tramwajowej nr 1, postałem sobie do godziny 17:06 i nie widząc nadjeżdżającego na krańcówkę tramwaju pomimo że dwa już przyjechać powinny poszedłem kilka kroków do znajdującego się nieopodal Białego Kościoła przystanku linii tramwajowych 5 i 6. Jakież było moje zdziwienie gdy przyjechał tramwaj linii 6 pomimo że według rozkładu miał być on dopiero za 5 minut a to jest dopiero trzeci przystanek na trasie...
Wracając również użyć musiałem komunikacji publicznej, tym razem znajdowałem się 'pod Grandem' czyli okolice skrzyzowania Piotrkowska/Moniuszki, postanowiłem więc ruszyć zadek aż do Piotrkowska/Mickiewicza aby dalej przenieść się do przystanku linii 95 [Mickiewicza/Kościuszki], przystanek ów okazał się pusty mimo że autobus miał być za dwie minuty... oczywiście przyjechał za wcześnie, więc przeszedłem na inny róg skrzyżowania na przystanek linii m.in 11 i 6. Liczyłem na przyjazd 'szóstki' jednak jako posiadacz biletu całodobowego wsiadłem w to co przyjechało czyli w tramwaj linii 11.
Dojechałem jak zwykle do przystanku Piotrkowska/Przybyszewskiego
i widząc na skrzyżowaniu RÓWNORZĘDNYM że po naszej lewej stronie
stoi tramwaj linii 5 który pasuje mi do domu wpadłem na chytry plan
'pojade jeszcze jeden i dobiegnę do przystanku piątki'.
W mieście ze zdrową komunikacją publiczną w której kierowcy i
motorniczowie przestrzegają przepisów ruchu drogowego oczywiście by
mi się to udało, ALE mieszkam w Łodzi gdzie okazuje się że to
tramwaj z [O DZIWO] lewej strony jedzie jako pierwszy...
MPK DZIĘKUJĘ
A na kolejne zajęcia dodatkowe jadę na rowerze, mam w dupie to że ktoś może mnie potrącić, mam gdzieś to że się zmęczę, mam gdzieś to że będą na mnie na zajęciach patrzyć jak na debila gdy będę siedział w stroju kolarskim, butach SPD i z kaskiem na ławce, ALE przynajmniej dojadę do celu TANIEJ, SZYBCIEJ i BEZ NERWÓW, a przedewszystkim ZGODNIE Z PLANEM.


12 października 2006 22:35:42
a u nas w Poznaniu mówi się ze w łodzi wzorowa komunikacja miejska i tramwaje jeżdzą z maksymalnym opóznieniem plus minus 1 min
12 października 2006 22:46:53
Koval - no to jest jak z tym starym dowcipem z rozdawaniem samochodów w Paryżu vel kradnięciu rowerów na placu czerwonym w Moskwie...
Wszystko by się zgadzało gdybyś zwiększył jednostkę do GODZINY nawet w skrajnych przypadkach.
12 października 2006 22:48:04
wychodzi ze jest tak jak wszedzie...tramwaj nie jedzie przez godzina ani jeden...po czym nagle na przystanek wjezdzaja 3 o takim samym numerze
12 października 2006 22:50:02
otóz to, ale nie mogę zrozumieć jednego.
Czemu w Łodzi tak naprawdę są dwie 'firmy' transportu publicznego, a przynajmniej dwa podejścia do klienta w MPK Sp ZOO, mianowicie w dzien sie go traktuje jak ostatniego śmiecia a w nocy kierowca potrafi się zatrzymać w połowie przystanku żeby kogoś wpuścić do środka ... Ale to już temat na cały długi wpis.
12 października 2006 22:51:20
noc uspokaja... ??
13 października 2006 12:21:40
Popieram jeżdzenie wszędzie na rowerze. Choćby o zmroku, choćby daleko. Tanio, szybko, przyjemnie :] i ekologicznie! o!
14 października 2006 11:13:38
Ja tam do szkoły dojeżdżam busami należącymi do prywatnych firm transportowych - taniej, szybciej, i zatrzymuje się nie tylko na przystankach ;)