Wikajusowa jazda

Część Pierwsza

zakończyłem część pierwszą na roku 2006, na planach dotyczących odpuszczenia zimy, jak i na tym co było w moim kręceniu, teraz napiszę o... albo lepiej po prostu to napiszę:


Dziś mały jeździł po PKWŁ po trasie maratonu z innym cyklistą, z Panem Piotrem R. czasem piszącym do Cyklomaniaka i chwilę porozmawialiśmy, dowiedziałem się naprzykład że kiedyś było w Łodzi wiele klubów sportowych przy których były sekcje kolarskie. Należały do nich choćby Włókniarz, Społem, Widzew, Tramwajarz, Orzeł i jeszcze kilka innych, dziś nie ma chyba żadnej [chyba bo nie wiem czy Społem nie działa wciąż] w tym całkiem dużym mieście w którym jadąc z jednego końca na drugi człowiek może spokojnie nabić około 20 kilometrów na liczniku pomiędzy blachami ŁÓDŹ i ŁÓDŹ-koniec.

Wspomniał także o innych rzeczach, ale zadał ptanie, czy jeździ też na szosie. Odpowiedź mogła być tylko jedna niestety - NIE nie jeździ, zdziwiło go to nieco, wiadomo - nie ma treningu MTB bez sesji na szosie, ale małego też to dziwi. Nie może od dość dawna znaleźć roweru dla siebie, odpuścił kupno nowego bo ceny są dla niego nie do przeskoczenia, składanie jak dokładnie przeliczył wyniesie go tyle co nowy praktycznie, więc pozostało dalej szukać używanego, chocby najstarszego roweru szosowego, byle dało się na nim jeździć i dalej wykorzystać własne umiejętności śrubkarskie do powolnego doprowadzenia roweru do niezłego stanu.

Mały wracał do domu znów, dobrze znaną już 11 kilometrową drogą wiodącą przez miasto, dzisiaj nie kręcił jak zwykle co sił na podjazdach i zjazdach z wiaduktów. Zamiast tego jechał tak jak za miastem, równym, silnym tempem przy dość niskiej kadencji. Założył blat w połączeniu z jedną z cięższych koronek na kasecie i nie musiał zastanawiać się nad jazdą.

Naszła go chwila refleksji

Jeździ już od tylu lat, zaczynał jeszcze w przedszkolu jak jeszcze żył jego Dziadek. Dziadek którego zapamiętał w swoisty Dziadkowy sposób bo tylko tak mógł to zrobić skoro był On naprawdę wspaniałym człowiekiem. Ale wciąż nie dopiął tego jedynego, największego, rowerowego marzenia do końca. Nie zdobył własnego roweru szosowego na którym mógłby odbyć długą wyprawę.

Mały od dawna wie też gdzie chciałby pojechać, jest tylko jedno miejsce w które naprawdę pragnie dotrzeć i będzie czuł się spełniony... Bieszczady, ziemia zapomnianych osad, ziemia zapomnianych cerkwi, ziemia za którą krew przelali i Ukraińcy i Polacy w dwudziestoleciu międzywojennym, ziemia... z duszą, z duszą która zrodziła wielu naszych rodaków.

Ludzi którzy pozostaną mymi rodakami niezależnie czy mają paszport Polski, Fiński, Ukraiński czy Chiński, LUDZI którzy są po prostu LUDŹMI i nimi pozostaną do końca życia.

Komentarze do wpisu "łza teraźniejszości spływa po bliźnie zapomnienia... [part2]":

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

blog NIE obsługuje żadnego formatowania komentarzy od TeXtile, przez Markdown, BBCode, HTML, czy czegokolwiek innego. Tak jest mi po prostu wygodniej.
  • Blip
  • dlaczego ten Chrome chce zmienić mnie?

    Korzystam z tej dziwnej przeglądarki od v3 albo v4? No chwilę już, przyzwyczaiłem się do jednej prostej rzeczy - chcę mieć więcej miejsca na ekranie dla strony = naciskam CTRL+B i znika mi pasek zakładek. Przy netbooku z małym ekranem całkiem rozsądna rzecz. Ale jednak nierozsądna. Developerzy zabrali mi tą możliwość, teraz muszę trafić w trzy klawisze - zrobili że trzeba też Shift nacisnąć przy tym tj CTRL+SHIFT+B i tak musiałem pogooglać by zobaczyć co google mi spsuło ;-) swoją drogą przydałby się jakiś dodatek pozwalający samemu ustawić skróty klawiszowe, bo przydałby mi się jakiś CTRL+(np)M zamiast F11 dla widoku pełno ekranowego :P

  • nie ma to jak pamiec

    spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.

    Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...

puste

Tu coś niedługo będzie

Podobne Wpisy