No żesz niech to wszystko pójdzie w niewiadomogdzie...
Godzina 8:00
Wiktor wstaje
Godzina 9:30
Wiktor przebrany, umyty wsiada na rower i zaczyna kręcić spokojnie w kierunku PKWŁ
Godzina 9:32
niczego się nie spodziewając, jadąc przez swoje osiedle, uderzam
w samochód który próbował wymusić pierwszeństwo, nawet go nie
widziałem...
buty się wypięły, ja upadłem na maskę, chwilę leżałem na niej
zastanawiając się czy coś mnie boli, po chwili wstałem i nic mi
jednak nie jest... ALE...
przedni semislick zerwany, dętka rozjebana, obręcz tak wygięta że
się między goleniami amortyzatora nie mieści... czeka mnie zakup
przedniego koła teraz. Kierowca jednak 'zachował się' i jestem o
dwie stówy do przodu żeby nie wzywać policji. Mi pasuje bo dwu stów
bym nie dostał, jemu też bo nie traci zniżek ani nie dostaje
punktów. A jeszcze podrzucił mnie do domu z rowerem...
Godzina 11:59
Zamiast na trasie siedze w domu wkurzony, z rozjebanym rowerem i słuchając radia internetowego piszę tą notkę