Pierwsza z notek dzisiejszych, zacznijmy od dnia wczorajszego i małego kawałka 'dzisiaja' :
Godzina 12 [okolo]
na przerwie dowiaduje sie przypadkiem ze w IronHorse`ie jest impreza muzyczna, skład 'tradycyjny' i muzyka też
Godzina 16:40
Z rozmowy z Sanchem wynika ze zbiorka sie dzis odbedzie
Godzina 17:45
wychodze na zbiorke harcerska, jest nas trojka: Asia [której nie widziałem już pare lat, no poza krótkimi spotkaniami na koncertach], Dominik i ja... no cóż, przejrzeliśmy plan pracy hufca, posprzątaliśmy na magazynie, pogadaliśmy, wymieniliśmy się planami na wieczór [oni indeks, ja iron] i rozjechaliśmy po mieście. Asia jeszcze coś wspominała o Hipokryzji, 10 punkcie prawa harcerskiego, przyrzeczeniu i alkoholu, ale nie wiem o co jej chodziło ;-)
Godzina 19:44
Wsiadam do tramwaju linii 1, gdzie zaczepia mnie jakaś para
dzieci, znaczy na oko to wczesne, niewyrośnięte, gimnazjum ubrane w
dresy i jakieś chujowe czapeczki w stylu 'Pan Stanisław lubi
grać w golfa w swej czapeczce i sweterku w kratę'
I te dwa pojebane gnojki ŚMIAŁY czegoś ode mnie żądać {chodziło o
telefon i kasę}, po czym zaproponowałem uprzejmie aby wysiedli co
im się nawet udało zrobić, znaczy jednemu bo drugi nie złapał
równowagi gdy dostał z glana i wyleciał przez drzwi, drugi po
wyleceniu utrzymał się niestety na nogach, a motorniczy który
wszystko obserwował w lusterku tylko się uśmiechnął odjeżdżając z
przystanku.
Godzina 20:10
Wchodzę do Ironsa, spotykam tam: Agatkę, Kasię, Emilę, Kasię, Marka, Jacka, Kumpla Jacka, Miśka, Kumpla Miśka, Oskara, Krakersa, Kolesia_Który_Pokonał_Mnie_W_Trambambulę_5_do_3, i oczywiście jeszcze Brata Emilki, co prawda nie wszyscy byli od początku ale się schodziliśmy powoli, po rurze browara jakoś nam się lepiej rozmawiało, potem z Emilką i Krakersem jeszcze wyskoczyliśmy do pobliskiej żabki na 'małe conieco' zwane powszechnie komandosem, po którym błędnik zaczął obijać się w pustej czaszce [zeby nie bylo, po prostu czułem że jestem już pijany, a nie że sie najebałem w trzy dupy i chodziłem jak jakiś kretyn od krawężnika do krawężnika]. Potem ludzie po kolei zaczeli sie zbierac az w koncu zostalismy w Trojke z Emilka i jej Bratem, w koncu po wysępieniu przez Emilke autografów od całego kwartetu grającego tego wieczoru w Ironsie wrocilismy do domów
:D
1 | Paviarotti
22 października 2006, 10:34:14
Kurwa wikaj dobry jesteś, respekt.