października 29

Byłem sobie wczorajszym wieczorem na koncercie, pojechałem tam prosto z imienin babci więc czekało mnie przebieranie się przed lokalem, jednak spotkałem miłych ludzi jadących także na ten koncert [łatwo poznać gdzie jadą ludzie w tramwaju linii 2 ubrani w ten jedyny i niepowtarzalny sposób] także przebrałem się już w tramwaju gdzie imho było cieplej niż na zewnątrz

wejście do środka to nie był większy problem o dziwo, widać że przyszliśmy około 10 minut po planowanym rozpoczęciu a na ok 30 minut po faktycznym rozpoczęciu. Później szatnia załatwiona w ułamkach sekund i można skoczyć po bronka a później pod scenę.

Był to chyba pierwszy mój koncert na którym tak mało czasu spędziłem w pogo, po chyba dwu czy trzech piosenkach wyniosłem się do góry bo nie dało się normalnie pogować, niestety ale było stanowczo za dużo ludzi jak na ten lokal.

To co było później może przemilczę jako że joggera mogą czytać nieletni, powiem tylko że ok 23 wyszliśmy z lokalu a do domu wracałem około 2[drugiej a nie drugiej drugiej - noc z przesunięciem :P] i od dawna nie byłem tak radosny.

A muzyka, to czego można się było po Kulcie spodziewać, sporo staroci, sporo mniejszych staroci ale wciąż staroci i kilka nowszych utworów. Czyli to czego oczekiwali ludzie którzy zapłacili za bilety. Szkoda tylko że koncert miał miejsce w Dekompresji, ten klub ma odpowiednią powierzchnię na takie imprezy, ale niestety powierzchnia ta jest podzielona [mowa o sali koncertowej] na poziomy - spadek po kinie - i mieści się mniej osób niż gdyby to był jeden poziom jak na Anilanie. Fajnie że jest za sceną ekran kinowy zachowany na którym jak to zwykle na Kulcie leciały fragmenty teledysków, filmów, cudzych teledysków etc.

A zakończenie było raczej mierne - ok 10 minut po definitywnym zejściu zespołu ze sceny wyłączyli jakąkolwiek muzykę na głównej sali gdy jednocześnie na dole był wciąż taki tłum dopychający się do szatni że głowa mała.

  1. pc199:

    na początku poszedłem na dół, ale tam była masakra;) i wytrzymałem tylko 1 piosenkę.
    mogłoby byc troche mniej ludzi, bo sala dość kameralna, a stojąc na końcu tez calkiem fajnie można było się bawić ;). spodziewałem się większego afterparty, a tam kilkoro ludzi troche poskakało i tyle. ale było warto ;).