W szkole ostatnio mam coraz większe problemy z polskim, do tego
w klasie maturalnej jesteśmy dopiero na romantyzmie i omawiamy
właśnie Pana Tadeusza, wszystko fajnie ale ja nie mam pojęcia jak
my mamy niby zdążyć do matury z przeszło 100 letnim okresem w
którym w literaturze działo się naprawdę wiele.
Do tego jeszcze mam problemy z ludźmi, ostatnio jestem strasznie
rozdrażniony i przeszkadza mi naprawdę wiele rzeczy w ludziach,
rzeczy które dotychczas po prostu olewałem. To chyba przez to że
nie mam czasu ostatnio żeby się zatrzymać i spojrzeć spokojnie pod
nogi. Naprawdę chciałbym tak sobie spokojnie pożyć ze dwa czy trzy
dni i ruszyć potem z powrotem z kopyta do przodu.
Żeby nie było tak szaro, nie chodzi o to z brakiem czasu że cały
czas się uczę, co to to nie. Właściwie to uczę się praktycznie
tylko Matmy, Fizyki, Anglika, Polskiego i od czasu do czasu
Historii z której mam nauczycielkę widzącą tylko swój przedmiot...
Poza nauką też imprezuję, ale to głównie niestety na zasadzie -
ktoś dzwoni i idę gdzieś na imprezę 'od ręki', bądź na koncerty jak
ostatnio na Kult.
I właściwie to w ostatnim czasie zdarzyły się dwie pozytywne
rzeczy, na Kulcie poznałem bardzo miłą dziewczynę, ale niestety
okazało się że różnica wieku między nami była po prostu olbrzymia.
Druga zaś pozytywna rzecz miała miejsce wczoraj gdy dane mi było
poznać niejaką Anię, dziewczynę chodzącą do 2 LO w Łodzi i z którą
wiążę jakieś dłuższe plany.
Szkoda tylko że wczoraj Tomek zachowywał się jak ostatni debil
który ma za mało krwi w organizmie by móc choć trochę pomyśleć gdy
widzi Kaśkę która na niego leci. No ale nie każdy może być taki jak
ja ;-)