Powszechnie uważa się że kolarstwo jest dyscypliną letnią, jednak niestety niektórym ludziom nikt o tym nie powiedział i ci biedacy w środku zimy zakładają kaski i wsiadają na rowery...
Z przykrością muszę przyznać że mnie także wciąż nikt nie uświadomił (wszelkie panie w wieku 18-20 lat chcące mnie uświadomić zapraszam na jabbera/gg) i jeżdżę jak ten ostatni kretyn po śniegu na rowerze... postanowiłem więc zrobić coś dla otoczenia i podzielić się kilkoma radami tak z zeszłej, jak i obecnej zimy.
Po pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE należy zadbać o odpowiedni komfort cieplny. Jazda przy temperaturach niższych niż 5*C w dresie bądź jeansach to kretynizm i nic innego, nawet założenie dwu par spodni nie uchroni was przed mrozem dlatego naprawdę polecam zakup długich spodni kolarskich z szelkami. Dlaczego z szelkami? To proste. Jeśli spodnie nie mają szelek to kończą się tak jak normalne spodnie, jeśli je zaś mają to zachodzą na plecy dzięki czemu ładnie chronią nam nerki przed wplecywindem, z drugiej zaś strony przód także jest wyżej i chroni nasze podbrzusza przed wmordewindem. Bo o ile spodnie dokładnie przylegają do ciała, o tyle żadna koszulka czy kurtka nie ochroni nas tak dobrze w obszarze jej końca, ktoś może powiedzieć "Ok a jeśli włożę kurtkę w spodnie?" odpowiedź jest prosta: będziesz wyglądał jak kretyn, a na dodatek przy każdym gwałtowniejszym ruchu kurtka będzie ci z nich wypadać.
Drugą ważną kwestią jest obuwie. Poprzedniej zimy jeździłem w dwu rodzajach: Glanach i adidaskach, tej zimy zaś jeżdżę w butach SPD 'letnich' Shimano MT40. Cóż mogę powiedzieć na porównanie? Glany są ok przez pierwsze 1h:30min później skóra i blacha na czubie tak oziębnie że szybko sobie odmrozimy stopy, dlatego na krótką przejażdżkę są ok. Adidasy - mają tę zaletę nad glanami że stopa może w nich pracować, jeśli mamy odpowiednio wysoko siodło i pedałujemy najdalszą częścią stopy to nie zmarzną nam stopy jeśli nie przemoczymy butów, ale to normalne, co do SPD - to jest ich pierwsza zima, ale muszę przyznać że dzięki temu że są bardziej przyległe do stopy, a jednocześnie pedałuję palcami niemalże to stopa po ok 40 minutach jazdy wciąż czuła się tak jakbym był w domu, trzeba tu jednak pamiętać że nie jeździłem w SPD ani w mrozy zeszłorocznego pokroju, ani nie jeździłem dość długo aby naprawdę przemarznąć.
Po trzecie - rękawice. O tym można napisać naprawdę wiele, przede wszystkim muszą dobrze chronić przed zimnem, wiatrem, wilgocią, a z drugiej strony muszą mieć wzmocnione okolice kciuka [trzymanie kiery] i możliwość ruszania palcami [manipulacja przerzutkami i hamulcami].
Kolejną ważną sprawą jest... sprzęt. Cóż powiedzieć, w zeszłym roku na tyle miałem Acerę w tym mam Deore i ... aż się zdziwiłem gdy po tym jak upadłem na prawą stronę wstałem i pojechałem bez odśnieżania przerzutki, Acera miała to do siebie że zapychała się śniegiem jak radiator kurzem, a w Deore takie coś niemal nie występuje, jest jeszcze kwestia pedałów - miałem M540 którym błoto było nie straszne i wystarczyło solidnie kopnąć ruszając aby wypadło z nich wszystko, w M505 już nie jest tak różowo i tak błoto jak i teraz śnieg po prostu je zapychają i żeby je usunąć trzeba mieć ciut wprawy [jeśli nie chce się robić tego rękoma].