siedzę właśnie przed kompem i rozmyślam sobie nad polskim drogownictwem... ale nie tyle nawet nad dziurami, budowanymi autostradami czy mniejszymi drogami, nawet nie nad tymi kiepskimi ścieżkami rowerowymi którymi raczą nas władze lokalne... ale nad tym CZYM by tu się po nich poruszać. W moim wypadku sprawa niby banalna - ROWER, ale z drugiej strony... nie do końca
Rowerów jest wiele typów, jak niektórzy wiedzą posiadam rower MTB którego solidnie katuję, o maszynkach do wszelkich dyscyplin 'uliczno grawitacyjnych' nie będę się rozwodził bo nie przepadam za tą odmianą cyklozy, jednak jest jeszcze jedna kategoria rowerów obok MTB która mnie pociąga, a mogę nawet rzec że kręci mnie bardziej niż to moje posiadane MTB. Chodzi o rowery na 28` kołach, szosówki [kolarki], ale też przełajówki, a poniekąd także trekkingi czyli rowery wyprawowe :D
Czemu o tym piszę i rozmyślam? Proste - zebrałem parę złotych i chciałem się w coś na 28 calowych obręczach wyposażyć... byłem sobie wczoraj w rowerowym nawet, ale kiedy sprzedawca dowiedział się jaki mam budżet spojrzał na mnie jak na kretyna i stwierdził że szosę to on może jakąś sklecić cienką za ok tysiąc złotych więcej... także myśl szybka "poszukać i coś zrobić samemu", szybka mimo że kołatała się już dłuższy czas, i cóż powiedzieć... porozglądałem się po Allegro, i wychodzi mi że za ok półtora tysiąca złotych idzie złożyć coś na wmiarę solidnych częściach włącznie z przemieszaniem grup szosowych i mtb ;-)
Potrafię wiele zrozumieć, jednak chciałbym się dowiedzieć jednego: czemu u licha klamkomanetki szosowe są n razy droższe od manetek czy klamkomanetek mtb? Zresztą, dokładnie cały stuff szosowy jest dużo droższy od mtb, ja tego zrozumieć nie potrafię niestety i chyba nie będzie mi to już dane. Ale tak czy siak jeśli ktoś cierpi z nadmiaru gotówki to zaczynam akcję "Wesprzyj szosę wikaja" - każdy chętny może się dorzucić, mile widziane tak datki pieniężne jak i sprzętowe w postaci niepotrzebnych części rowerów szosowych.


28 lutego 2007 06:06:06
A numer konta xP ?