byłem dziś na małym rozjeździe, małym nie tyle z powodu warunków atmosferycznych [deszcze jest fajny :D], nawet nie przez błoto które też jest fajniusie, ale przez to że dopiero kręcąc sobie spokojnie i kawałek od domu zauważyłem że mam stanowczo za mało powietrza w kołach... także była dziś tylko mała rundka podŁódzka, ale za to poczułem znów to co w zeszłym roku miałem w okolicach czerwca/lipca gdy noga podawała, dziś znów to miałem... jechało się naprawdę miodzio :D każdy podjazd był mój, do tego nie było niczego co potrafiłoby mnie wytrącić z równowagi i rytmu pedałowania :D ot po prostu dobry dzień, a i treningi nierowerowe robią swoje :D

