marca 31
after Pidżama
icon1 wikiyu | icon4 31 marca 2007| icon33 »

wcześniej pisałem o tym że wybieram się na pidżamę, właśnie zacząłem zajmować się kompem i wypadałoby coś napisać :P, tak w skrócie to było zajebiście, trochę winiaszy przed koncertem poszło jak zwykle, potem wbiliśmy się ze znajomymi do środka i jak zawsze zrobiliśmy rozpierdol :D wpadliśmy w trakcie chyba drugiej piosenki dopiero na scene więc dzieci, emeryci, renciści i emo zdążyli się ustawić pod sceną abyśmy mieli kogo wypierdolić stamtąd :P offcoz Łokcie i Kolana poszły szybko w ruch i było wesolutko :D po paru kawałkach trza było sie już pozbyć koszulki bo w deko jak to w deko - pod sceną jest bardziej duszno niż w trumnie leżącej przez tydzień na słońcu. Spodnie rozdarte mam solidnie i cóż pozostaje tylko czekać na kolejny fajny koncert, a to chyba będzie Włochaty, także w deko. Powrót był jeszcze weselszy ale to już osobna historia.

Co do butów jeszcze - zajebista sprawa w adidaskach wyskoczyć - człowiek dużo bardziej dba o to aby kolana były w górze i napierdala jeszcze mocniej byle tylko mieć dość miejsca wolnego wokół by móc zachować całe niezdeptane stopy :D

marca 30
Pidżama Power
icon1 wikiyu | icon4 30 marca 2007| icon32 »

Jako że sie nudze w domu przedkoncertowo to wpadłem na genialny pomysł: na Pidżame nie założe glanów tylko adidaski :P będzie ostrzej :D dużo ostrzej :D

Pidżama @ Deko 20:00 dziś! tak gdyby ktoś nie wiedział to TAK nieopodal [w 'Świcie'] jest spożywczak z tanimi %

marca 27

Zaczynamy od wzięcia roweru, najlepiej górskiego. Następnie wsiadamy nań i jedziemy w pobliże najbliższej sporej górki [w moim wypadku Rudzka Góra], wjeżdżamy spokojnie na samą górę. Teraz następuje najprzyjemniejsze - ruszamy w dół, najpierw zachowawczo hamujemy, a gdy już wchodzimy w odcinek z zakrętami to zapominamy o tym i przy circa 30kmh stwierdzamy 'kurde troche za szybko' przyhamowujemy tylnym i ... rower idzie bokiem po szutrze, teraz grzecznie wypinamy się z SPDów i rower sobie leci na zewnętrzną a my się grzecznie turlamy po ziemii do zużycia całej energii.

Takie coś dziś mi się zdarzyło, znaczy było dobrze do momentu gdy okazało się że za zakrętem jest spory spadek w dół - po wylądowaniu zaraz kolejny zakręt i tu już musiałem przyhamować... i poślizg prowadzący za szeroko :P

Ale i tak mam szczęście - nic mi sie nie stało, rower cały. tylko trochę kurzu na twarzy było :P]

marca 26
szkoła czyli dom wariatów
icon1 wikiyu | icon4 26 marca 2007| icon32 »

NIE nie napiszę o wybrykach uczniów, nauczycielach gwałcących uczennice, ani o innych skandalicznych zachowaniach, napiszę o ... niekompetencji wychowawców. Nie będę jednak oczerniał wszystkich, bowiem jest wielu którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, powiem zaś o jednym konkretnym przykładzie... o MOJEJ wychowawczyni mianowicie.

Rzecz w tym że klasy maturalne kończą rok szkolny 2006/2007 dnia 27 Kwietnia, sesja maturalna rozpoczyna się 4 Maja, inne ważne terminy jak koniec matur, termin dostarczania materiałów na prezentację z Języka Polskiego i takie tam przemilczę, wspomnę jeszcze o jednym - do ostatniego piątku trzeba było poinformować uczniów i ich rodziców o zagrożeniach. I tu pogrzebion pies jest. Mianowicie w piątek został wysłany do mej szanownej rodzicielki list, list jak list dostaję takie od początku liceum bo z takiego czy innego przedmiotu jestem zagrożony, ale gwoździem do trumny jest to co ten list zawiera

(czytaj dalej...)

marca 26
pech...
icon1 wikiyu | icon4 26 marca 2007| icon30 »

Jadę sobie dziś tak pi razy drzwi by się przejechać i zregenerować nieco po wczorajszej jeździe, więc tentna niskie nieprzekraczające 130-135... tak sobie jadę, myślę o bzdurach jak zwykle podczas pedałowania... ale pamiętałem że ta górka którą właśnie biorę zawsze była pokonywana wolniej jeśli miałem jechać na niskim tętnie, sprawdzam więc na przymocowanym do kiery pulsometrze czemu mi on nie pika że przekraczam strefę... a tam: pusto, znaczy pulsometr był ładnie opasany wokół kierownicy i linek {taki patent żeby nie musieć używać tych dziwnych przystawek do trzymania go na kierze} lecz nic nie wskazywał - bateria mu siadła... no ok, wróciłem właśnie do domu pulsometr czeka na wymianę bateri... ale z ciekawości {w końcu bateria równie stara} sprawdziłem miernikiem jak tam stan baterii w czujniku pulsu samym w sobie... bateryjka o E=3V czyli napięcie wyjściowe koło 2,6-2,8V byłoby znośne... ja nie wiem jak on działał jak wychodziłem ale woltomierz pokazywał 1,312V ... no to dwie baterie do zmiany, trzeba się przywitać z zegarmistrzem.

« Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy »