wcześniej pisałem o tym że wybieram się na pidżamę, właśnie zacząłem zajmować się kompem i wypadałoby coś napisać :P, tak w skrócie to było zajebiście, trochę winiaszy przed koncertem poszło jak zwykle, potem wbiliśmy się ze znajomymi do środka i jak zawsze zrobiliśmy rozpierdol :D wpadliśmy w trakcie chyba drugiej piosenki dopiero na scene więc dzieci, emeryci, renciści i emo zdążyli się ustawić pod sceną abyśmy mieli kogo wypierdolić stamtąd :P offcoz Łokcie i Kolana poszły szybko w ruch i było wesolutko :D po paru kawałkach trza było sie już pozbyć koszulki bo w deko jak to w deko - pod sceną jest bardziej duszno niż w trumnie leżącej przez tydzień na słońcu. Spodnie rozdarte mam solidnie i cóż pozostaje tylko czekać na kolejny fajny koncert, a to chyba będzie Włochaty, także w deko. Powrót był jeszcze weselszy ale to już osobna historia.
Co do butów jeszcze - zajebista sprawa w adidaskach wyskoczyć - człowiek dużo bardziej dba o to aby kolana były w górze i napierdala jeszcze mocniej byle tylko mieć dość miejsca wolnego wokół by móc zachować całe niezdeptane stopy :D