Zaraz będę się zbierał, wszystko przygotowane do pakowania, jest 16:27 a o 19:15 mam być na dworcu czyli prawie 3 godzinki zostały. Potrzebuję jeszcze zdobyć słuchawki do odtwarzacza mp3 i ... tyle. Reszta zamknięta,
Dawno się tak nie czułem, przeważnie jak gdziekolwiek jechałem czułem ulgę, czułem że zaraz odpocznę od Łodzi, rodziny, znajomych, "naładuję baterie". Tym razem jest inaczej, sam nie wiem czemu, ale obawiam się tego wyjazdu. Właściwie to nie wiem czy boję się o ten akurat wyjazd czy o siostrę lecącą dziś do Egiptu. Właściwie to pewnie i to i to, no ale... cóż nic nie da się zatrzymać, trzeba żyć do przodu i jakoś dotrzeć do Sławna pociągiem, a potem jakoś na bazę w Jarosławcu.
Szkoda tylko że nie będę mógł zabrać nikogo z najbliższych mi osób, chciałbym mieć komu pokazać ten wspaniały zachód słońca ze skarpy w Jarosławcu, a potem wrócić plażą na bazę...
Ostatnio w pewnej miłej rozmowie padła prośba o to abym sporo napisał w pocztówce przy czym się wypierałem że ja nie umiem dużo pisać... W głowie mam już ze dwa rozdziały tego co chciałbym przekazać