września 19
Łódź - idealne miasto dla cyklistów!
icon1 wikiyu | icon4 19 września 2007| icon32 »

Mówcie sobie co chcecie, może i w Trójmieście jest od cholery ścieżek ze słupkami na samym ich środku. Może i w Warszawie mają ścieżki prowadzące po schodach. Może i w Krakowie nie wolno wjeżdżać na rynek. Ale to ŁÓDŹ jest idealnym miastem dla każdego cyklisty!

Dlaczego wymieniłem największe dziwactwa tych miast? Bo nawet schody na ścieżce rowerowej czy 2,5 metrowej wysokości mur nie przebije tego co zafundowali Łódzkim cyklistom panowie od dziur w ziemi. Wpadli oni bowiem na pomysł rozkopania ścieżki przy trakcie wschód-zachód czyli al. Piłsudskiego w Łodzi. Dla nieświadomych napiszę że na wschodzie leży osiedle sypialnia - Widzew, na zachodzie druga sypialnia - Retkinia, a na samym środeczku mamy centrum. Tak się też składa że spora część mieszkańców tych osiedli dojeżdża do centrum.

Opowiem wam o jednym miejscu w centrum. Gdy znajdziecie się w Łodzi traficie pewnie na Lublinek czyli lotnisko, Fabryczną/Kaliską czyli główne dworce PKP, bądź Piotrkowską czyli ulicę reprezentacyjną. Jednak jeśli przyjedziecie samochodem aby zostać w Łodzi na chwilę dłużej niż przejeżdżając tranzytem przez miasto krajową jedynką to traficie pewnie na skrzyżowanie marszałków, mianowicie w miejsce krzyżowania się al Marszałka Rydza-Śmigłego z al Marszałka Piłsudskiego. Jest to dość charakterystyczne miejsce - tory wystające z asfaltu na tyle wysoko że mogą zrobić kuku samochodowi lub pomóc poznać rowerzyście co znaczy słowo 'ból'. Jednak zaczyna się tu jedna ze ścieżek rowerowych. Ścieżka prowadząca przez centrum. Ścieżka którą ostatnio zaczęto rozkopywać. Ścieżka która nie wiadomo po co powstała.

Ścieżka rowerowa to miejsce dla rowerzystów, chodzi o to aby wyrzucić ich z ulicy aby nie przeszkadzali pędzącym przeszło 100km/h samochodom na Piłsudskiego, oraz miejsce w którym nie pałętają się im piesi pod nogami. Czy tak jednak jest na pewno?

Zaczynamy przejażdżkę - Skrzyżowanie marszałków - ścieżka zaczyna się wewnątrz chodnika, wjechać na nią z ulicy można tylko lawirując między pieszymi stojącymi przy przejściu dla pieszych, ale oni wiedzą że tam jest ścieżka i są przyzwyczajeni do cyklistów, więc można jechać.

dojeżdżamy spokojnie do skrzyżowania z Przędzelnianą - nigdy tu nie ma dużej ilości pieszych, ale... przejeżdżam przez Przędzelnianą i ... no cóż mówi się trudno, zjeżdżam na ulicę bo ścieżka rozkopana od krawężnika do krawężnika przez panów w pomarańczowych kamizelkach. Chętnie pojechałbym chodnikiem ale niestety - schody.

Ok jakoś jadę... ale ZARAZ, przed chwilą na prawym pasie dwupasmowej ulicy z 3/4 pasami w każdą ze stron... minął mnie rowerzysta jadący w przeciwnym kierunku... POD PRĄD do cholery!

Dobra jadę dalej, dojeżdżam do kolejnego skrzyżowania, tym razem mam Plac Zwycięstwa przed sobą, zawsze lubiłem ten kawałek przez nieistniejący 'plac' bo był tam na ścieżce asfalt i ZERO ludzi więc można zwiększyć nieco prędkość... ale tym razem wymiana rur kanalizacyjnych czy wodociągowych porządnie to utrudniła - ścieżka od krawężnika po lewej, aż do środka trawnika po prawej jest rozkopana, trzymam się ulicy, tym razem uważając by nie zderzyć się czołowo z cyklistami jadącymi pod prąd, a znów są tacy.

Ok kolejne skrzyżowanie, jeszcze tylko wyminięcie barierek zabraniających wjazdu i można jechać ścieżką, pewnie i tam będą coś robić, ale że jeszcze nie zaczęli to jadę ścieżką, wszak ulicą jechać mi nie wolno bo na żadnym z odcinków nikt nie wpadł na zasłonięcie znaków o istnieniu ścieżki rowerowej.

Dojeżdżam dość spokojnie do Kilińskiego Jana ulicy, tutaj zaczyna się szopka - tramwaje północ-południe mają skrzyżowanie z tymi wschód-zachód, do tego tuż obok mamy spore centrum handlowe 'Galeria Łódzka', centrum księgowe Philipsa, a i ludzie lubią iść wzdłuż ścieżki do piotrkowskiej i stojących nieopodal biurowców. Jednak za Kilińskiego nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać [wzdłuż ulicy po stronie ścieżki jest Philips, a vis`a`vis Galeria] bo ścieżka jest wyraźnie oddzielona od chodnika i obie strony się pilnują by nie chodzić po ścieżce i nie jeździć po chodniku. Wszystkim tak jest wygodniej. Także dojeżdżamy spokojnie do kolejnego skrzyżowania i pierwszego cyrku skrzyżowaniowego - mamy przy skrzyżowaniu Sienkiewicza/Piłsudskiego przejście podziemne dla pieszych i przejazd dla rowerów [normalny w ramach skrzyżowania], i oczywiście wielu pieszych woli użyć przejazdu by nie obciążać swych nóg schodami co uwielbia wykorzystywać policja i straż miejska, do podnoszenia swoich statystyk, oraz Łódzcy Cykliści do zabaw pod tytułem 'kto trafi w pieszego przy wyższej szybkości' ew 'ilu pieszych odskoczy gdy będę jechał', ogólnie nieprzyjemne miejsce, szczególnie że zaraz mamy...

Katorga Łódzkich Cyklistów - czyli odcinek między Sienkiewicza, a Kościuszki. Na samym środku tego odcinka skrzyżowanie z Piotrkowską. Ogólnie ścieżka jest wymalowana na chodniku pozacieraną już często farbą, piesi uwielbiają chodzić od krawężnika do krawężnika i mają serdecznie w dupie cyklistów. Sam już tam trzykrotnie miałem zderzenia z pieszymi, a i inni nie mają przyjemniejszych wspomnień. Problem tu polega na tym że ta ścieżka nie jest oddzielona w żaden przejrzysty sposób od chodnika, nie ma tu ani innego koloru nawierzchni, ani innego jej typu, ani kawałka np trawy pomiędzy chodnikiem, a ścieżką tak jak ma to miejsce w innych miejscach miasta, po prostu ktoś wziął pędzel i wymalował ścieżkę z którą muszą żyć i piesi i cykliści. Warto wspomnieć że i jedni i drudzy na nią klną niemiłosiernie.

No ale mamy kolejne spore skrzyżowanie - Mickiewicza[ciąg dalszy al Piłsudskiego przyjmuje bowiem imię wieszcza]-Kopcińskiego, tutaj aż dwukrotnie przekraczamy ulicę, najpierw musimy się przedostać przez Mickiewicza - mało przyjemna sprawa w 'normalnych' warunkach bo mamy dwa prawo-skręty które nie lubią czekać [tj zielone dla rowerów i zielona strzałka zapalają się jednocześnie i robią to PO zielonym dla pieszych przez co kierowca myśli że już nikt mu nie wyjdzie/wyjedzie bo wszyscy już po drugiej stronie], a potem drugi analogiczny przejazd przez Kopcińskiego.

użyłem tam słowa 'normalnie' bo teraz przy okazji budowy Łódzkiego Tramwaju Regionalnego [coś jak np PeSTka z Poznania to ponoć ma być] mamy tam dwa piękne slalomy między robotnikami i barierkami i pieszymi z którymi dzielimy te wąskie kładki, ale to mogę zrozumieć bo pół miasta jest tak rozkopane i ogólnie wszyscy rozumieją że trzeba to przeżyć. To zupełnie tak samo jak z tymi remontami o których wspominał oseł Kurski w swoim przemówieniu a`propos Warszawy rozkopanej, o czym było dzisiaj na głównej joggera - niby tak źle, ale wszyscy rozumieją że tak być musi.

Jednak wygląda na to że jest źle prawda? A jest dobrze - trafiamy do regionu gdzie jest już całkiem pusto, a od pewnego momentu nawet asfaltowo... W takich wspaniałych okolicznościach przyrody przejeżdżamy spory kawałek. Piszę o przyrodzie bo jest ona tu bardzo ważna, bowiem wzdłuż całego parku Poniatowskiego tj od al Politechniki aż do al Włókniarzy mamy piękną roślinność na skrajach ścieżki, tak piękną i bujną że są miejsca gdzie dwaj cykliści mogą się minąć wczesną wiosną i późną jesienią bo w innych warunkach jest miejsce tylko dla jednej osoby... a zimą jak wiadomo ścieżek nikt nie odśnieża niestety.

Ścieżka trwa dalej jednak za al Włókniarzy... jednak kogo to u licha obchodzi? Chyba tylko statystyka Urzędu Miasta Łodzi, ja bowiem przejeżdżam w tym miejscu na drugą stronę i wjeżdżam na ulicę, ścieżka bowiem kończy się za kilkaset metrów w takim miejscu z którego NIE DA się wydostać na ulicę, a jako że jestem kulturalnym cyklistą który nie chce sprawiać zagrożenia dla pieszych, chodnikiem jeździł nie będę.

  1. wh1t3en:

    Te Łódźkie przejścia podziemne i drogi rowerowe naziemne są strasznie denerwujące. Poza tym gratuluje ci odwagi poruszania się po Łodzi na rowerze.

  2. wikiyu:

    odwagi?
    przecież to genialna zabawa jest :D
    spójrz – ścieżki z taką ilością atrakcji,
    Piotrkowska [deptak] po którym jeździ więcej samochodów niż mamy w mieście autobusów, a na dodatek stoją tam ogródki w olbrzymiej ilości,
    parki gdzie można szybciej złapać gumę od szkła leżącego na ziemii niż powiedzieć ‘ładnie tu’,
    W takich warunkach jedzie się bezpiecznie bo człowiek jest wciąż gotowy na najgorsze, prawie jak na wojnie. :-)