Na stronie Rowerowego Białegostoku mamy artykuł o różnych rodzajach wentyli w rowerze. Informuje nas on o tym że wentyl samochodowy jest dobry bo można go wszędzie napompować, że włoski [presta] jest dobry bo dobrze trzyma powietrze, oraz o wentylu dunlopa że popularny bo w składakach tego dużo i ludzie mają pompki do tego.
Jak z praktyką? Samochodowy wentyl jak dla mnie jest ideałem dla roweru górskiego - poniżej 5atm trzyma zawsze, jak chcemy dopompować a cały jest wypełniony błotem to po prostu dociskamy lekko maszynkę, upuści trochę powietrza i odetka się sama. Do tego wystarczy w takim góralu napompować 'z ręki' do ok 2atm a resztę dobić po dojechaniu na stację benzynową.
Dunlopa - miałem w składaku kiedyś i potem w pierwszym góralu i ... różnie to bywa - trzeba dobijać zawsze z ręki, raz trzyma a raz nie, łatwo się przypadkowo poluzowuje maszynka i przepuszcza, ale dokręcisz nawet palcami, dopompujesz i jedziesz dalej.
Presta... mam w miejskoszosówce 28calowe dęteczki z tym wentylem i ... masakra. Raz że trzeba dawać z ręki, dwa że maszynka jest niewymienialna, a trzy że jest bardzo delikatna. Także jak nabijasz z ręki to musisz w jakiś magiczny sposób nie poruszać pompką względem wentyla bo się skrzywi i będzie popuszczał w czasie jazdy potem. Właśnie z tego powodu mam teraz całą dętkę do wymiany w przednim kole.
zastanawia mnie czemu u licha nie zrobić czegoś na kształt wentyla samochodowego [duży okrągły walec wprasowany w gumę] w który wkręcony byłby dopiero wentyl Presta? wymienny byłby przez to, jak ktoś jeździ na niższych niż 5atm ciśnieniach to mógłby mieć maszynkę samochodową zamiast szosowej i miodzio. Ale to chyba byłoby za proste i za piękne. Dlatego rano przed zajęciami muszę iść do sklepu, kupić dętkę, wymienić, delikatnie napompować i dopiero jechać na kolokwium z jednej z matematyk...

