Nie przeczę że do biegania mam od maleńkości stosunek negatywny, przepraszam, mam do niego stosunek negatywny odkąd poznałem do czego służy rower i jak go obsługiwać. Niestety bywają dni kiedy nie mam okazji pojeździć. Najczęściej jest to właśnie zimą. Niemożności tej jednak proszę nie łączyć z zimnem, śniegiem, wiatrem i innymi popularnymi wymówkami, chodzi o bezpieczeństwo - bądźmy szczerzy zimą mamy połączenie dwóch niebezpiecznych elementów - wydłużającego hamowanie WSZYSTKICH pojazdów lodu, oraz wszechobecnej ciemności. Stąd właśnie pomysł na to by biegać, lecz nie po prostu biegać lecz biegać z pomysłem i tu z pomocą przychodzi temat tego postu.
Od paru tygodni próbowałem biegać, ale taktyka obierana podczas biegu wzorowana na tej z roweru okazywała się delikatnie mówiąc nieskuteczna. Nie byłem w stanie biec np 30 minut równym dość lekkim tempem, bo po połowie brakowało mi oddechu, tętno skakało do niewyobrażalnych wartości, a jednocześnie nogi - całkiem nieźle wytrenowane na rowerze - były wciąż świeże i niezakwaszone. Coś musiałem z tym zrobić.
I w tym momencie tej historii pojawia się serwis Bieganie.pl, o którym dowiedziałem się z bloga Kuertiego o dyscyplinie Adventure Racing, gdyż autor w jednym z komentarzy do ostatnich wpisów podał adres tejże strony.
Zawitałem tam więc i cóż widzę? Bardzo przyjemny serwis WWW, czytelny, lekki. Ale to nie o wygląd lecz treść tu chodzi. Znajdziecie tu rady dla początkujących - np jak zacząć swoją przygodę z bieganiem z czego sam skorzystałem. Osoby już zaznajomione z tematem znajdą przeglądy zegarków, pulsometrów czy o tym jak wyznaczać tętno maksymalne, przydatne są też poradniki np dotyczące ubioru zimowego do biegania. Zaś osoby traktujące bieganie poważnie mogą podziękować autorom za m.in. kalendarz zawodów, testy takie jak ten obecnie znajdujący się na stronie głównej czyli jaki miernik poziomu zakwaszenia wybrać. A na koniec wszyscy mogą zajrzeć do działu odpowiedzialnego za zdrowie i zobaczyć jak zaradzić temu że coś ich lekko pobolewa i podjąć decyzję czy ból w tym miejscu to tylko chwilowa dolegliwość czy też może przedsmak kontuzji którą warto zawczasu omówić z lekarzem?
Polecam ten serwis każdemu zainteresowanemu bieganiem czy własną kondycją, jest prosty w obsłudze i zawiera naprawdę przydatne treści. Tak samo jak polecam wszystkim którzy tu dotarli pomyśleniem o swoim zdrowiu i spróbowaniu jakiegoś sportu związanego z ruchem [brydż, szachy, bierki, monopol, bilard, darty i podobne odpadają].
A jak już przekonacie się do biegania to Zajrzyjcie na tą stronę i wybierzcie coś dla siebie.


04 stycznia 2008 18:27:54
Dokładnie, bieganie.pl to świetny serwis. Sam zaczynając swoją przygodę z bieganiem korzystałem z wiedzy w nim zawartej.
Znam ten ból, nogi ok a serducho słabe :) . Ostatnimi czasy też tak mam. Na to jest jedna rada, kilometry w pierwszym zakresie (czyli do 75% HR MAX). Czeka mnie sporo tuptania :) .
04 stycznia 2008 19:12:59
@Kuerti – wiem że do 75% HR Max, wszak na rowerze jeżdżę nie od dziś, a i wiedza o tych poziomach jest przydatna przy długich [ponad 150km] wypadach kiedy człowiek specjalnie pilnuje by jeździć w tlenie bo wytrzyma spokojnie dystans :P
Ale fakt – perspektywa tuptania mnie przeraża :P
Co do serwisu – no ja myślę że uważasz go za świetny i kiepskiego byś nie polecał u siebie :P
05 stycznia 2008 10:53:53
Domyślam się, że wiesz Wikiyu, ja też wiedziałem a nie przeszkadzało mi to zawsze biegać troche powyżej tego co naprawdę miałem biegać.
Teraz trenuje dokładnie na cyferki i ani trochę więcej. Efekty już widać, małe bo małe, ale widać :)
05 stycznia 2008 10:55:11
na cyferki powiadasz… hmm brzmi to jak ten tekst o pulsometroholiźmie z bieganiapl :P
05 stycznia 2008 10:56:04
No bo ja już bez pulsometru nie umiem trenować :) .
05 stycznia 2008 10:57:09
jakbym widział siebie na rowerze :D tyle że tam patrzenie na pulsometr ma jedną zaletę – miłe zdziwienie gdy spojrzysz na licznik i się okazuje że jedziesz sporo szybciej niż myślałeś że będziesz jechał na tak niskim tętnie :P