stycznia 05
i po bieganku :-)
icon1 wikiyu | icon4 05 stycznia 2008| icon30 »

Cóż mogę powiedzieć po dzisiejszym treningu? Odkryłem nowe miejsce po prostu stworzone do biegania, sprawdziłem swoje możliwości i pobawiłem się ogólnie

Co mogę powiedzieć tak konkretnie o treningu? Ubrałem się niemal idealnie jak się okazało - długie spodnie rowerowe [bez wkładki naturalnie] na szelkach, letnia koszulka kolarska z długim rękawem [wiwat kieszonki na plecach stworzone dla kluczy od mieszkania :D], cienki polarek i na to drugi grubszy. Czapiorka polarowa i rękawiczki. Czemu idealnie? Bo nie zmarzłem, bo nie było mi gorąco. Czemu niemal? Bo jednak ręce mam spocone, no i nie za bardzo mam jak dopasować plecy - wyraźnie tam gdzie mam na plecach szelki od spodni czuję się jednak za ciepło. Chyba będę musiał biegać niezałożonymi szelkami na ramiona.

Ogólnie to pobiegłem sobie niemal na oślep osiedlem, już miałem skręcać żeby tradycyjnie ominąć boisko szkolne zawczasu, ale coś mnie podkusiło żeby tam zajrzeć i ... jednak miałem rację - zimno, śnieg, lód. I miejscowa młodzież odpuściła sobie picie na tymże boisku przez co miałem coś szumnie nazywanego bieżnią do dyspozycji. Najbardziej mi się zaś tam spodobało to [poza świętym spokojem] że ktoś jeszcze musiał tam biegać bo był wyraźnie wydeptany tor na bieżni :D.

I kolejna rzecz która bardzo mi pomogła w biegu - zespół Pink Floyd, nie ma to jak dość spokojne utwory o dość jednostajnym tempie. Słuchając ich cały się układałem w jednym tempie to i biegło się przyjemniej.

A na koniec - obuwie - miałem zwykłe letnie buty, nawet nie przeznaczone do biegania lecz do istnienia ich, za circa 40 złotych kupione na wyprzedaży w deichmanie, miłe, wygodne, bez sznurówkowe :) i ładnie dały sobie radę,

Dobra to jednak nie był koniec, bo w sumie nie powiedziałem jak wyglądał mój trening :D Otóż dobieg na boisko to kilkaset metrów, potem biegłem dalej bieżnią, w sumie ok 7 minut, po których serducho mi już wyskakiwało z orbity więc zgodnie z planem na 4 tydzień* zrobiłem sobie 3 minuty przerwy, tj marszu. Potem ruszyłem biegiem - oj ciężko było - i kolejne 7 minut, tu już o dziwo po kilkudziesięciu metrach biegło się lekko, i przyjemniej. znów przerwa 3 minuty i ruszyłem biegiem by po ok 4 minutach skręcić z bieżni i osiedlem wrócić do domu. w sumie trochę poniżej 30 minut mi na wszystko zeszło.

*- no cóż, jako osoba której nogi jednak ruszają się sporo na rowerze, która bardzo dużo chodzi stwierdziłem że sprawdzę co wytrzymam :P bo to co proponowane w tym planie - 2min biegu na 4min marszu przyprawiły mnie o lekki chichot.

PS czas chyba zmienić format kategorii z Rowerowo >> trening / sport na Sport >> (Rowerowo >> Trening) / (Bieganie >> Trening)