Tak się składa że od pewnego czasu szukam taniego lapka. Będzie to jakaś używka, systemu mi nie trzeba w nim jako że jestem linuksiarzem. Jednak często w opisie takich komputerów można znaleźć informacje o nalepce licencyjnej różnych wersji windowsa. Najczęściej jest to system z rodziny XP, głównie w wersji home, rzadziej Proffesional, czasem zdarzają się też wersje 2000. Jednak co mnie najbardziej zastanawia to lekkomyślność wystawiających.
Przed chwilą w przeciągu kwadransa na Allegro znalazłem przynajmniej trzy różne klucze do win 2000 i pare do XP Home, bez żadnych problemów na jednej tylko stronie z aukcjami. Po prostu przeglądając zdjęcia tych laptopów na których są niezasłonięte czy nawet w głupim paincie nie zamazane takie nalepki. Ot czysta chęć wspomożenia rodaków najprawdopodobniej. Bo czym inaczej to można nazwać? Troską o bezpieczeństwo? W końcu osoby korzystające ze słynnego już FCKGW nie mają dostępu do np Service Packów i sporej części łat systemowych ;-) A tak, mogą sobie kulturalnie skorzystać z cudzego kodu i mieć piękny system pobierający wszelkie łaty z serwerów MS.
Pozdrawiam yntelygentnych sprzedających, a sam zastanawiam się po cholerę tak patrzę na te nalepki jak mam dostęp do uczelnianego MSDN AA i z niego mam system...

1 | Michał Górny
10 stycznia 2008, 16:53:33
Swoją drogą, licencja nie zabrania czasem pokazywania kluczy?