Czyli ni mniej ni więcej tylko Moich Słodkich Wirusów 2000. Sobie dziś usiadłem na zajęciach z Oprogramowania Użytkowego do uczelnianego Della, podpiąłem odtwarzacz MP3 Creative`a, skopiowałem sobie projekt na dysk w/w della i ... zastanowiła mnie obecność katalogu 'flashy' którego sam nie zakładałem, zobaczyłem ponadto przy nim datę dzisiejszą co już zupełnie mnie zdziwiło. Próbuję doń wejść i ... nie mogę, próbuję wejść do dowolnego innego katalogu i ... kurde co jest. Oczywiście poza wirusem. Ale to nie kwestia tego co jest, a raczej tego czego nie ma.
Nie ma żadnej nowoczesnej przeglądarki, jesteśmy skazani na IE6.0, nawet siódemki nie ma. Nie ma żadnego antywirusa, firewalla, nic co mogłoby być człowiekowi ratunkiem w takiej sytuacji.
I co z tego że noszę na odtwarzaczu firefoxa skoro nic mi to nie da gdy komp już jest zawirusowany i może wykraść np hasło czy cokolwiek innego co na tym penie czy odtwarzaczu mam zapisane. Dlatego proszę, powiedzcie mi dlaczego ludziom chce się średnio co dwa tygodnie wrzucać system z gotowca, zamiast po prostu go zabezpieczyć w jakiś rozsądny sposób?

1 | Greyer
10 stycznia 2008, 19:04:24
Bo do tego uczelnia musiałaby bulić za licencje na setki stanowisk na antywiry, fajerłole, ktoś musiałby nowe ghosty tworzyć, myślisz że komuś się chce? ;-)