Tak się składa że od lat... czternastu? Może piętnastu? tj od mojego pierwszego samodzielnego wyjazdu gdzieś na kolonie, zawsze jeździłem z tym samym plecakiem. Miał ci on ok 50 litrów pojemności w szczytowym okresie ;-) i wraz z moim rośnięciem stawał się coraz mniej pojemny - wiadomo im ja większy, tym więcej miejsca zajmuje przeciętny kawałek stroju. W ostatnich latach dochodziło do tego że gdzie bym się nie pojawił to zawsze miałem najmniejszy i najlżejszy plecak z całego towarzystwa. Jednocześnie był on najbardziej niewygodny i wkurzający - jak na wiekową konstrukcję przystało nie miał ani pasa biodrowego, ani zapięcia piersiowego, ani... niczego innego z przydatnych rzeczy, za to miał rozsypujące się coraz częściej zapięcia, kończące się ekspresy, dogorywające taśmy trzymające to wszystko...
Nadszedł czas na nowe - 65litrów, wewnętrzny stelaż opierający się na dwóch aluminiowych listwach, pas biodrowy, możliwość dostania się do rzeczy w plecaku nie tylko od góry ale i z boku, nawet producent pomyślał o zaopatrzeniu go w osłonę przed deszczem. Najlepsze jest to że sporo atutów poznałem dopiero gdy zacząłem się nim bawić w domu. np ta osłona. Cóż, teraz pozostaje jedna rzecz tylko - zabrać go na szlak.
Jednak nim powędruje ze mną, wypadałoby zaopatrzyć się w jakiś konkretniejszy śpiwór. Jako że obecny jest co prawda młodszy od plecaka - pochodzi nie z 96 ale 99 roku - lecz i tak czuć że dogorywa. Kiedyś był ciepłym, przytulnym śpiworkiem. Dziś jest na dobrą sprawę workiem chroniącym przed wiatrem. Jednak czego się dziwić jeśli przetrwał naprawdę wiele - nie raz był przytroczony do plecaka w ulewie, nie raz spałem nim w namiocie zamieniającym się na basen ogrodowy. Raz czy dwa zamarzł po przemoczeniu. Zdarzyło mu się być na dnie jeziora wraz z żaglówką na której akurat miałem przyjemność być. Dlatego spokojnie można mu zwrócić honor - jak na to co przetrwał, to i tak cud że wciąż jest w jednym kawałku i chociaż chroni przed wiatrem. Na ciepłe nocowania wciąż się nada, ale w terenie... wypadałoby już go zastąpić czymś co zapewni nie tylko ochronę przed spadającymi szyszkami.

