Wikajusowa jazda

04 czerwca, 2008

Maj, trening i ... gleba

Napisane w: Sport, trening (1)

Poraz kolejny poruszony tekstem Grześka o treningu odpowiadam, normalnie robiłem to w komentarzach, ale tym razem chyba mam wystarczająco materiału i chęci by skrobnąć notkę i strackbackować ją.

Maj, piękny miesiąc, jednak tym razem moje cele były inne niż wcześniej - pierwsze trzy miesiące "budowałem" czyli sobie powolutku biegałem, powolutku jeździłem. Słowo ilość było moim przewodnikiem. Wiadomo dużo wybiegania i wyjeżdżenia w tlenowej jako baza pod późniejszy trening. Wtedy miałem jeszcze sporo czasu także wciąż czuję że dobrze przepracowałem tamten okres. Potem był kwiecień, tu już praktycznie tylko rower, w tygodniu krótko i mocno, a weekendami długie wypady w grupie - szybko i solidnie. W nogach czułem siłę. Jednak Maj był miesiącem innym.

W tygodniu praktycznie nie mam czasu jeździć, praca jest tu głównym czynnikiem przeszkadzającym. Weekendy zaś rzadko kiedy były rowerowe. 1,2 Maj to wypad w Jurę i dużo kilometrów pokonanych z buta. Potem 3 Maja setka na rowerze jako taki element "dobicia" organizmu, a 4 maja to jeszcze trochę kilometrów na rowerze. Cudowny weekend. kolejny weekend to niestety szkoła, ale niedługo musiałem czekać by znów ruszyć na szlak, tym razem dzięki harcerzom z zaprzyjaźnionego Hufca ZHP Łódź-Widzew zrobiłem sobie z ciężkim plecakiem 45 kilometrów z buta w dwa upalne dni. Tak "rajd piastowski" to była genialna zabawa którą będę wspominał jeszcze przez długi czas. Kolejny weekend zaś to 4 dni tyrki podczas łażenia od świtu do nocy bezplecakowo po mieście tysiąca wzniesień czyli Pradze.

Cóż, podczas każdego z tych wypadów czułem się silny od strony wytrzymałości - czyli pierwszy kwartał przepracowałem dobrze. Mogłem iść sobie spokojnie z dużym plecakiem cały dzień nieczując specjalnego zmęczenia. Za to wiem nad czym muszę popracować - siła mój główny przeciwnik na czerwiec. W górach każde podejście mnie kładło na łopatki po prostu mimo braku obciążenia.

Teraz jednak muszę chyba zmienić nieco zamysły treningowe na początek czerwca - dziś wyłożyłem pięknego orła jak koło wpadło mi w szynę tramwajową. Cóż, kolana i łokcie pozdzierane, bok obity, kask w stanie wskazującym. Niestety trzeba się wstrzymać trochę z walką o cenne centymetry obwodu uda ;-) i zająć się zdrowiem.

Komentarze do wpisu "Maj, trening i ... gleba":

1 | Kuerti

05 czerwca 2008, 19:50:59

favicon

A ile kilometrów średnio "wyjeżdzasz" miesięcznie?

No i najważniejsze pytanie: do czego się przygotowujesz? Czyli kontynuujemy wątek "celowy" z pk4, dzięki tej dyskusji zdałem sobie sprawę, że faktycznie ja trenuje bez celu!

2 | wikiyu

05 czerwca 2008, 19:53:33

wątek celowy... tego specjalnie nie poruszałem bo... celem u mnie jest bez problemów pokonać we wrześniu tygodniową trasę z sakwami. czyli żaden wyczyn. Po prostu chcę jeździć dużo by nie mieć zadyszki ;-) a ile kilometrów - w tym mcu było mało bo raptem około 400tu, ale to przez dużą ilość kilometrów zrobionych z buta - tego było ponad sto,

3 | Kuerti

06 czerwca 2008, 20:16:43

favicon

A jaką traskę planujesz? Może uda się gdzieś spotkać... Jak dobrze pójdzie to w połowie września ruszę w Tour de Pologne z sakwami..

4 | wikiyu

07 czerwca 2008, 11:42:53

@Kuerti - Chciałbym zrobić sobie trasę Łódź-Wrocek-Szklarska-Harrachov dalej przez Republike Czeską dojechać aż w okolice Cieszyna i wrócić do Łodzi z Bielska, albo i wybiorę się gdzieś indziej zależy czy nie będzie ktoś znajomy się wybierał gdzieś we wrzesniu, wszak zawsze w grupie jedzie się raźniej nawet jak cel jest inny niż zakładany.

Dodaj komentarz

blog NIE obsługuje żadnego formatowania komentarzy od TeXtile, przez Markdown, BBCode, HTML, czy czegokolwiek innego. Tak jest mi po prostu wygodniej.
  • Blip
  • nie ma to jak pamiec

    spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.

    Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...

  • ku pamieci
    "Jestem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora. Prawdę mówiąc jestem wyluzowany jak wagon pełen pierdolonych, medytujących tybetańskich mnichów."

puste

Tu coś niedługo będzie

Podobne Wpisy