Dobra, czas zacząć pisać o tym co siedzi za mojemi uszami od dłuższego czasu. Poszukiwania netbooka trwają w najlepsze wszak. Pisałem o tym niedawno i kutek mi tam zaczął flejmić, także opowiem wszystko od początku, razem z argumentami jakimi siebie przekonałem.
Wszystko zaczęło się od chęci posiadania laptopa, na początku myślałem o normalnym notebooku z około 15` wyświetlaczem. Potem wraz z przeglądaniem oferty, łażeniem po sklepach i oglądaniu konkretnych egzemplarzy robiłem się coraz bardziej wybredny, a wraz z postępującą wiedzą także coraz bardziej zdeterminowany by kupić coś co będzie mi naprawdę odpowiadać. Niestety każdy krok w przód postawiony na ścieżce wiedzy o tym sprzęcie, był także krokiem w tył na drodze ku posiadaniu jednego z nich.
Wtedy stwierdziłem "STOP", czas zrobić sobie małą przerwę, a po niej podjąć decyzję do czego potrzebuję właściwie przenośnego komputera. Lista tego co ma posiadać była dość krótka ale konkretna.
- Wi-Fi zintegrowane
- minimum portów to VGA, 2*USB, LAN, mic-in dodatkowe OK, ale nie wymagałem
- wbudowany jakikolwiek głośnik
- cichy
- możliwie najmniejsze wymiary i waga
- >4h na baterii w spokojnym klepaniu [bez 3d, flashy ...]
Z tej listy wynika chyba dość konkretny obraz tego czego szukałem - komputer który połączy się z siecią [wifi/lan], pozwoli na posiadanie go zawsze przy sobie gdy jest taka potrzeba [rozmiar/waga] i będę spokojny o to że dotrwa do końca tego co muszę zrobić [bateria], a czasem też zastąpi mi stroik do gitary ;-) [mic-in]
Po tym zająłem się sprawdzeniem drugiej strony medalu - jakiego oprogramowania używam na codzień na desktopie, a przez to jakiej mocy wymagał będę od lapka.
- Ubuntu + Gnome + compiz
- Kadu / ekg
- Pidgin / finch
- - / bash
- Firefox / -
- - / irssi
- Wine + G-tune / -
- F-Spot + Gimp / -
- Rhytmbox / mpc
Cóż więc się okazało, są rzeczy które mogę zrobić tylko w X`ach jak strojenie gitary czy katalogowanie i obróbka zdjęć... ale też są to rzeczy które robię niezwykle rzadko [strojenie], bądź do których i tak miło mieć te domowe 17cali monitora [zdjęcia] czyli raczej rzadko będę z nich korzystał.
Wiadomo że do przeglądania sieci i tak użyję Firefoxa bo po prostu w dzisiejszych czasach nie da się tego zrobić spod konsoli, a reszta? No cóż, spokojnie może żyć pod alt+Fn przez co eliminuję potrzebę posiadania compiza, utrzymywanego na desktopie tylko dla cube`a, przynajmniej do czasu aż Gnome nauczy sie przeskakiwać między pulpitami przez przesuwanie myszy za krawędź ekranu.
Co zabawniejsze ja nawet w domu korzystam regularnie z tych konsolowych odpowiedników, mpc ostatnio już prawie wyparł rhytmboxa, tak jak ekg wypiera stanowczo kadu, a finch już dawno zająłby miejsce pidgina gdyby nie to że w tym ostatnim wygodniej mi się odpisuje na komentarze joggerowe mając możliwość łatwego kopiowania tekstu z firefoxa.
Jaki obraz lapka mi się więc wyłonił? Core2Duo jest mi nie potrzebne, jednak ze względu na firefoxa te 512MB ramu to byłoby mało, zdjęć trzymać nie zamierzam na nim, muzyki tylko trochę na nudną podróż pociągiem w czasie której będę pisał nową notkę, a nie na dwa tygodnie wakacji. Przez rezygnację z compiza wystarczy mi najprostszy zintegrowany układ graficzny intela, bo ati i nv się cenią trochę bardziej, a te od VIA wystarczająco dobrze odradza _kUtek_ wraz ze swoimi z VIĄ przygodami.
Czyli? Czyli miałem ochotę na coś co nie istniało, owszem był sobie MacBook Air, ale to nie ta półka cenowa, Asusy EEE mnie odstraszały Celeronami 900MHz i nikłym [512MB] ramem, aż na horyzoncie pojawił się ON! Mowa oczywiście o Asusie 901 z procesorem intel atom 1,6GHz, 1GB ramu, tą chcianą grafiką intela. Na dodatek bateria ma trzymać ponad 6godzin według producenta, ma stereofoniczny mikrofon i kilka miłych gadżetów jak BlueTooth, Wifi draft-n, kamerkę 1,3MPix i tylko jedną ruchomą część czyli miniwiatraczek procesora, jako że dysk to SSD, nie ma napędów optycznych etc... to zostawienie go na noc pod zasilaczem żeby zassał wszelkie update`y, jakieś .iso nowej dystrybucji linuksa do przetestowania czy czegokolwiek innego. Oczywiście po podpięciu jakiegoś pendrive`a albo dysku zewnętrznego stojącego w kuchni bym go nie słyszał zasypiając.
Aż chciałoby się do tytułu dodać "Part1", bo przecież części dotyczących poszukiwań, zakupu i użytkowania będzie jeszcze kilka zapewne.
PS wiecie że mieści się w kieszeni bojówek?