Po kolejnym malym flejmiku na ktoryms z joggerow stwierdzilem ze zainstaluje sobie opere, tak dla testow… Teraz pluje sobie w brode – po cholere ja to zrobilem?
Jestem przyzwyczajony do zestawu:
- firefox
- Gmail
- Putty + irssi [irc]
I bylo mi dobrze, szybko i wygodnie… Az nadszedl dzien czerwcowy huczacy ogniem dzial.
Zainstalowalem Opere, jako ze Fanboye zawsze chwala sie nie wersja stabilna lecz ostatnia fail beta to i ja zainstalowalem 10tke. PO CO?
Pierwsza rzecz – sciagnac sobie bookmarki z firefoxa… ZONK, Opera znalazla w pliku tylko te opisane, z jakimikolwiek znakami w polu „opis „, czyli moj super „bookmark panel ” gdzie byly same ikonki poszedl sie kochac. Ok, nie ma problemu, przeklepalem recznie :/.
Druga rzecz – poczta, ustawilem Gmaila, zaczal sprawdzac poczte, pokazal ze mam na skrzynce trzydziesci pare tysiecy wiadomosci i sciagnie tytuly, pole „od ” i daty… luz, poszedlem ogladac film, dwie i pol godziny pozniej jak wrocilem skonczyl, ale chcialem przeczytac nowa wiadomosc ktora przyszla – nie pozwolil mi, przez 10 minut Opera pokazywala ze sciaga tego maila [bez zalacznika, raptem kilkanascie slow] i w koncu przestala sciagac, a ja jak mialem pusta plansze tak ja zachowalem. Poza tym kazde sprawdzanie poczty mulilo kompa… Poczte sobie daruje, wszak GMail ma fajny interfejs WWW.
Trzecia rzecz… IRC, po kilku probach udalo sie odpalic wreszcie polaczenie z Freenode jednak rzecz ktora mnie zdziwila – XXI wiek, prze… kombajn chwalacy sie zgoda ze standardami i wciaz jako domyslne kodowanie plfontow ma ISO 8859-2 zamiast UTF`a… za jakie grzechy?
Szczerze mowiac chcialem przejsc na Opere dla normalnego klienta poczty, z dostepem po IMAP`ie… A znalazlem kombajn w ktorym jest wszystko, poza fajnie dzialajaca poczta. Nie wiem, moze developerzy wychodza z zalozenia ze obecnie 2 rdzenie to podstawa, ale jesli tak to mogliby uprzedzic fan boyow ze Mozilla owszem zajmuje wiecej RAMu, lecz to Opera wymaga procesora przyszlej generacji.
Jak dla mnie 1:1