23 października, 2009
Studia i dziekanaty...
Napisane w: Ogólne (1) Otagowane: dziekanat, kolejki, pł, studia, uł,
Tak się składa że moje doświadczenia z administracją uczelni wyższych w ostatnich dniach gwałtownie rosną. Wcześniej jako mierny student wydziału Elektrycznego Politechniki Łódzkiej przyzwyczaiłem się do względnego poziomu uporządkowania i w sumie poza paroma pierwszymi dniami w pierwszym tygodniu, oraz dwoma-trzema dniami w ostatnim tygodniu semestru nie widziałem tam nigdy kolejek dłuższych niż kwadransowe. No ale cóż, duży, stary wydział, miał swoje doświadczenia. Choćby "okienko nr5" gdzie załatwiało się drobne sprawy, choćby dziury wrzutowe, możliwość załatwienia masy spraw via internet, oraz informowanie studentów o tym co mają robić przez sieć, odpowiadanie na maile...
Teraz jestem na wydziale zarządzania UŁ. Kolejki od pierwszego dnia zajęć trochę się wydłużyły i jak dziekanat jest czynny 11-14ta to jak staniesz o 11tej na końcu ogonka to MOŻE wejdziesz jako ostatni. Nie ma żadnych informacji co jeszcze trzeba donieść, system informatyczny leży, a nawet tak głupia rzecz jak kartka dot ubezpieczenia [każdy na to samo konto...] jest w dziekanacie, a nie przed nim. i tak dalej... organizacja na poziomie przedszkola. Gdyby w ten sposób zarządzano w polsce organizacjami przestępczymi to żyli byśmy w kraju gdzie ilość przestępców przypadających na milion mieszkańców byłaby poniżej jednego. Za to zaczynam rozumieć skąd biorą się kolejki w Skarbówkach, ZUSie, wydziale komunikacji... skoro ludzie z Zarządzania przyzwyczajani są przez pięć lat studiów do tego że petent ma czekać to potem stosują identyczne zasady.