I stalo sie, w ostatnim czasie przepisalem dwie inzynierki i licencjat z formy papierowej do elektronicznej. Coz, dawno nie robilem nic tak bardzo przytepiajacego i oglupiajacego. Naprawde, niby mialem przed soba blisko 300 stron wiedzy, ale nie mam nawet pojecia o czym to bylo. Ot tekst po lewej, klawiatura przed soba i klepanie. Literka po literce, zdanie po zdaniu, strona po stronie i co najgorsze – wzor, tabelka, rysunek po wzorze, tabelce i rysunku. Tyle dobrego ze szybko pisze, to i godzinowo wyszlo to przyjemnie.
Co za to moge powiedziec? Wole juz usiasc i spedzic przy kompie kilka godzin klepiac kod jakiegokolwiek skryptu, programu etc… bo przy tym mysle. Cos znajde, doucze sie. No ale coz, nie zawsze masz to co lubisz.