Wikajusowa jazda

02 grudnia, 2009

wstaję i jem obiad...

Napisane w: Dzień, MPK przygody (1)

Tak bylo u bohatera filmu polskiego, u mnie... wstaje, stwierdzam ze zaspalem. Ubieram sie wiec i myje zeby, sniadanie zabieram na dojscie na tramwaj, wsiadam do takowego na krancowce i juz w tramwaju jest ilosc ludzi dazaca do masy krytycznej. Kolejne dwa przystanki przy osiedlach. Duzych osiedlach. I tramwaj osiaga mase krytyczna, teraz tylko czekac do pierwszego okresu poltrwania. Przystanek kolejny, kilka osob chce wsiasc. Zaczyna sie...

Jesli pamietacie film "UPADEK" to zapewne wiecie co mam na mysli. Rozpoczyna sie awantura ludzi ktorzy chca wsiasc miedzy soba, jak i z ludzmi w srodku ze ci nie chca im magicznie powiekszych tramwaju by sie zmiescili. Coz. W koncu pewien rezolutny Pan w stroju sportowym jadacy przy drzwiach rzuca sugestywne stwierdzenie ze "No kurwa moge wysiasc jak ci tak bardzo chuju zalezy, ale jak ci wpierdole to twoj pedal ci dupy nie pozna", Pan sie wiec uspokoil i pojechalismy bez nich. Kolejny przystanek, tym razem ludzie na przystanku pluja sie do motorniczego, ten wiec zamyka drzwi i odjezdza. Od kolejnego przystanku juz zamiast otwierac drzwi wlacza funkcjonalnosc przyciskow. A co w srodku?

Jade na koncu. Przywilej ludzi z petli. Ciesze sie ze zjadlem sniadanie w czasie spaceru na przystanek, coz. sorry. Zaczynam zalowac po 3 przystanku bo w tramwaju jest towarzystwo moheroworynkowe jadace na rynek pol miasta bo podobno dzisiaj marchewka TAM jest tansza o 5gr/kg niz TU gdzie zyli. Jada wiec w cztery, pewnie obkupia sie na najblizsze pol roku. Mowi sie trudno, ale czemu u licha nikt im nie powiedzial ze jak sie myja to moga uzyc mydla kupionego za te zaoszczedzone 0,05pln/kg na marchwi? Albo czemu nie myja sie wogole?

Po prawicy mej stoi kobieta, dobrze ubrana, z dobrana torebka... SMIERDZACA jakims tandetnym dezodorantem za 3,50 z kiosku ruchu... Z kazdym przystankiem coraz bardziej mam ochote narzygac ktorejs z babc jadacych na rynek do ich magicznych wozeczkow. W glowie sie kotluje. W tramwaju temperatura rosnie gwaltownie. Pierdole, rzucam "przepraszam" do faceta przede mna i otwieram okno. Mijaja milisekundy... podnosi sie skowyt.

PANIE PAN ZAMKNIE TO OKNO. Odpowiadam jeszcze grzecznie "nie, zaraz sie tu pozygam jak bedzie jeszcze pol stopnia gorecej", odpowiedz jest prosta - jej to nie obchodzi. Odpowiadam rownie prosto "mnie tez". Probuje sie przepchnac miedzy mna a facetem przede mna. Coz. Ciezka sztuka przepchnac sie poprzez ex-Punka, wiedzacego jak sie zachowac w dobrym i brutalnym pogo. Tramwajem lekko zachwialo, zlapala sie mojego ramienia, a to niby przypadkiem ... ustapilo, zabierajac jej jedyny pewny punkt podparcia, poleciala na jedna ze starych bab. Polegly obie. Szybkie i podle spojrzenie mowiace "dobrze wam tak" i stoje dalej je olewajac. Zajela sie kleciem na to jak ten motorniczy jezdzi. Zapomniala ze jej tak zimno przez moje okno. Dobra moj przystanek, lokcie, kolana, solidne miesnie nog i ... wyszedlem wypychajac trzy osoby ktore chcialy jechac dalej, a przez to - nie chcialy mnie przepuscic. Jeszcze jeden dziad cos sie plumkal, podszedlem na odleglosc 3 nosow [moj nos, nos przerwy, jego nos] i zapytalem grzecznie "slucham?" odpuscil. A ja grzecznie poszedlem na zajecia. Ciekawe co bedzie dalej? Czeka mnie jeszcze powrot z nich.

Komentarze do wpisu "wstaję i jem obiad...":

1 | Babcia od Redbull'a xD

02 grudnia 2009, 22:21:09

favicon

Yyy... Ta marchew panie to o 0,6 grosza tańszo jest na rynku;];];]

2 | Marsjanin

05 marca 2010, 20:38:01

Jakoś tak teraz dopiero się doklikałem przypadkiem… Bazgrzę, by powiedzieć, iż rzeczona „odległość trzech nosów” i jej wytłumaczenie mnie zabiły, dziękuję. :)

Dodaj komentarz

blog NIE obsługuje żadnego formatowania komentarzy od TeXtile, przez Markdown, BBCode, HTML, czy czegokolwiek innego. Tak jest mi po prostu wygodniej.
  • Blip
  • nie ma to jak pamiec

    spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.

    Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...

  • ku pamieci
    "Jestem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora. Prawdę mówiąc jestem wyluzowany jak wagon pełen pierdolonych, medytujących tybetańskich mnichów."

puste

Tu coś niedługo będzie

Podobne Wpisy