Przykro mi to mówić, ale organizatorzy jednej z większych imprez sportowych na świecie, oraz największej imprezy spośród grupy "sporty zimowe" sami sobie strzelają w kolano.
Mamy XXI wiek, wiek internetu. Gdy odbywają się zawody w biegach narciarskich daleko na wschodzie w Khanty Mansijsku i chcę się dowiedzieć która jest np Agnieszka Cyl na 7 kilometrze i 300metrze w rywalizacji na 10km to ... wchodzę na stronę FISu i to sprawdzam... NA ŻYWO, zaraz po tym jak zawodniczka przebiegnie przez ten punkt pomiarowy.
Gdy Krystyna Pałka wybiega ze strzelnicy w Rybińsku albo gdziekolwiek indziej to NA ŻYWO na stronie IBU mamy informację o czasie biegu, o ilości pudeł, o sile wiatru na strzelnicy, nawet temperaturze śniegu.
Gdy Pochwała skacze i biega w zawodach kombinacji norweskiej... tak też wyniki są na żywo na stronie FISu...
Gdy zaś mamy zawody OLIMPIJSKIE czyli z definicji WAŻNE... wyniki na żywo nie działają na stronie igrzysk, a oczywiście nikt inny prowadzić swojego "live timing" nie może, a szkoda bo systemy IBU i FISu są naprawdę niezłe. Ja rozumiem że Kanadyjczycy żyją Curlingiem i Hokejem czyli dyscyplinami w których pan Staszek piszący na klawiaturze czystym tekstem relację na żywo się spokojnie wyrabia, ale u licha są dyscypliny gdzie potrzeba solidnego systemu live timing, tak jest w biegach narciarskich, skokach, kombinacji norweskiej, biatlonie, narciarstwie alpejskim, bobslejach... czyli w większości dyscyplin zimowych.
Jak dla mnie to kolejny fail Vancouver, no ale cóż, skoro Kanadyjczycy zapomnieli o tym że w Vancouver w lutym nigdy nie ma śniegu to jak mogli myśleć o systemach informatycznych?