Wczoraj mialem ostatni dzien sesji poprawkowej. Coz, awans mialem pewny juz dwa tygodnie wczesniej, wiec w sumie do niedzielnego przedmiotu zwanego „Matematyka 1 ” podszedlem z duza doza luzu. Zwlaszcza ze mialem zaklepany juz prawie cale popoludnie innymi obowiazkami, a godzina zaliczenia to byla 10:00. Wiec podszedlem do tego na zasadzie „10ta zaczniemy, 11 skonczymy, przed 14ta bede w domu albo z dwoja albo z dwoma punktami „. I tu byl blad.
Studiuje zaocznie, stwierdzilem wiec ze kiedy jak kiedy ale w niedziele to zaoczni maja pierwszenstwo, tak jak zawsze w tygodniu bedac na dziennych to dzienni mieli pierwszenstwo np w dziekanacie. Coz matematyczka miala inne podejscie i tak o godzinie 10tej zaczelismy pisac, a o 15tej dopiero skonczyla pytac dziennych, z haslem „teraz zaczne sprawdzac panstwa prace, prosze wrocic za godzinke-dwie „.
Coz, moj kierunek byl jasny, dom, obiad, trasa zaplanowana na popoludnie. Nie mialem czasu, a pozniej kolezanka powtorzyla mi slowa szanownej Frau Doktor „A pan J. tak szybko uciekl? „. Pytanie zadane ok godziny 17tej. Coz, niektorzy maja dziwne poczucie czasu…
A nawiazujac do tematu to nie jest Panstwo w Panstwie. To jest Carat w Panstwie prawa uchowany.