Dym z jałowca łzy wyciska,
noc się coraz wyżej wznosi,
strumień srebrną falą błyska,
jakiś głos w leśnej ciszy prosi.
##Żeby była taka noc, pełna księżycowych mocy,
##żeby były takie dni, gdy się razem ciągle jest,
##żeby był przy tobie ktoś, kogo nie zniechęci droga,
##abyś plecak swój zielony stromą ścieżką umiał nieść.
Tuż przed szczytem się zatrzymaj,
spójrz jak gwiazdy w dół spadają,
spójrz jak drga kosodrzewina,
góry wraz z tobą wołają.
Usiądź z nami przy ognisku,
płomień twarz ci zarumieni,
usiądziemy tutaj blisko,
wspólną myślą połączeni
Śiewałem to rano. Robiłem to głośno i wyraźnie idąc ulicami miasta koło godziny siódmej rano. Czemu? Bo słowa refrenu do mnie przemawiały. Bo była mgła. Bo... miałem na to ochotę. Muszę przyznać że ludzie dziwnie na mnie patrzyli gdy jakiś się nawinął na mojej drodze. Ale czego się nie robi w imię poprawienia sobie nastroju?
A teraz czas wrócić do myślenia o poniedziałkowym kolokwium, potem jeszcze w piątek jest jedno i to chyba koniec maratonu. Dziennego Maratonu Kolokwiowego - DeMKa inaczej mówiąc ;-)