Wikajusowa jazda

13 kwietnia, 2010

dzien po dniu

Napisane w: chwilowe, Dzień, Praca (1)

Drugi przejazd z chojen na daleki teofilow. Jest wesoło, zszedłem do 1:20, ale niech już wreszcie dostanę tą czy inną robotę to z przyjemnością zacznę dojeżdżać na rowerku. Cóż, w piątek wizyta w PUPie, wczoraj z pracą nie wyszło, dzisiaj dojechałem i załatwiłem wszystko. Teraz jutro znów do PUPu, tym razem potwierdzic ze mnie chcą w tej firmie, potem na badania lekarskie i myślę że koło poniedziałku zacznę swoje codzienne eskapady na trasie chojny-teofilów.

Do tego okazało się że budynek Skórimpexu jest w remoncie, cóż bardzo rzadko bywam na teofilowie więc mogłem nie wiedzieć, Rossmana baza też się rozbudowuje. Wszyscy się budują ;-) ja też chcę ;-). Kolejny etap życia przede mną, a budowanie to pewnie za takich etapów dwieście będzie. Zobaczymy. Póki co jestem dobrej myśli, firma sprawia wrażenie uporządkowanej i rozsądnej.

Z innych rzeczy to niedługo czeka mnie weekendowa praca "na siebie" czyli remont mojego przyszłego mieszkania. Na razie nie ma pośpiechu, ale trochę do zrobienia jest, cóż, kolejne zajęcie bo wszak mam za dużo czasu ;-).

A teraz text of the day - "Masz za dużo czasu skoro chcesz tam dojeżdżać na rowerze" chodziło o teofilów. Rowerem 15km robię parę minut poniżej godziny przy spokojnym tempie, tramwajem mam prawie dwa razy tyle kilometrów i jadę ok godziny, potem przesiadka i autobus na 3 przystanki i dojścia między przystankami. Rowerem dojeżdżam od razu do celu.

0

Lubię książki o specyficznym poczuciu humoru, dotykające tego co rzeczywiste, lecz podanego w sposób nieco oderwany od świata doczesnego. Lubię poszukać tego co tam jest, mimo że napisane jest że tego tam nie ma. Dlatego pasuje mi humor Pratchetta, pasuje mi też twórczość Pilipiuka. Lecz jest coś czego nie mogę zdzierżyć. Chodzi oczywiście o podrabianie okładek.

Czytaj dalej »

3

19 grudnia, 2009

Tramwaj

Napisane w: chwilowe (1)

Tramwaj. Linia nie ważna. Ważni ludzie, ważny sprzęt i ważna jest też jego trasa, a właściwie fakt że pokrywa się na sporym odcinku z innymi liniami.

Wsiadam jak zwykle na pętli. Fakt, mogłem wsiąść też na drugim przystanku trasy, albo pierwszym, ale miałem dużo czasu. Przeszedłem się - dla zdrowotności. Wsiadłem do drugiego wagonu. Zimno. Wybieram miejsce nad grzejnikiem i siadam bokiem by wiało mi ciepłem na buty.

Jadę sam... jeden, drugi, trzeci przystanek. Po piątym wyprzedzamy rozkład o minutę. Super - będę sporo przed czasem.

Wsiadają kolejni ludzie, jakaś matka z dzieckiem, jakieś małżeństwo, jakiś starszy pan...

W końcu dojeżdżamy do 'węzła' gdzie łączy się trasa 6 linii które teraz jadą po jednych torach. Dwa przystanki razem i już nie mamy minutowej przewagi. Stoimy przed kolejnym przystankiem. Minuta. Druga...

Ruszyliśmy!

A nie... to tylko podjechanie bo byliśmy na 3 miejscu w kolejce. Trzecia minuta. Ok jest przystanek. Po pięciu minutach bo ktoś musiał kupić bilet u motorniczego ruszamy. Już mamy 5 minut straty. Ale spokojnie wybrałem wcześniejszy tramwaj, wg rozkładu powinienem być na miejscu 18 minut przed czasem.

Kolejny przystanek i kolejny... już mamy 12 minut straty.

Dwa przystanki do celu, 12 minut straty, 6 minut na dotarcie tam. Wyglądam przez otwarte drzwi na przystanku - przed nami już jedzie 7 tramwajów. Szybka myśl - za nic nie zdążę. Zapinam kurtkę, ruszam z buta. Pierwszy przystanek przeszedł szybko - 2 minuty, mam jeszcze 4 na przejście drugiego i znalezienie celu.

Przebiegam przez skrzyżowanie "na skos" kit że miałbym czerwone na wszystkich bokach. Przebiegłem. Ślisko prawie wyłożyłem się pod autokarem z wycieczką.

Biegnę. 3 minuty

Kretyni na przystanku autobusowym stanęli tak że zablokowali cały chodnik. Krzyczę

MIEJSCE

I przebiegam przez środek roztrącając trochę ludzi. 2 minuty wbiegam do budynku. Tylko które to piętro. Które drzwi. Pytam ciecia. Ok 2gie. Wbiegam...

Z powodu mrozów, oraz niedyspozycji PKP przez które nie dotarł pan XXXXX XXXXX wszelkie umówione spotkania z Nim zostają przełożone. Pan XXXXX XXXXXX skontaktuje się z Państwem drogą telefoniczną bądź mailową.

Walić ten świat. Idę na bro. On jeździ tirami, a nie koleją więc pewnie dotarł.

0

Godzina 01:42, wreszcie wygrałem z Morrowindem. Bynajmniej nie chodzi tu o wygranie z jakąś postacią [bo walczę regularnie ze Skrytobójcami z dodatku Tribunal - idealne źródło kasy], lecz o wygranie z Systemem! Oczywiście chodzi nie o byle jaki tam system, ale o mój system. Cóż, niestety okazuje się że Morrowind nie lubi jak ktoś mu każe się gnieździć w defaultowych ustawieniach pamięci. Na szczęście oficjalna strona serii TES wspomina o tym co i jak lecz dla własnej przyszłej spokojnej duszy muszę napomknąć o tym tutaj.

Kiedy masz dużo ramu [jak na standardy TES3] czyli >1,5GB to spokojnie możesz ustawić mu w morrowind.ini

Interior Cell Buffer=128 Exterior Cell Buffer=256

na odpowiednio wyższe wartości. Raz że zmniejsza to czas wczytywania lokacji już odwiedzonych [zwłaszcza przejścia int<->ext], a dwa że gra działa stabilniej. Przynajmniej u mnie, przy 2GB ramu, XPeku SP3 i 512MB Swap`a, a także standardowo odpalonymi w trayu programami i tak nie przekroczyłem 1,5GB zajętej pamięci przy wciąż wolnym swapie. Czyli dobrze jest, a 256+256 nie zmieniło nic względem tego co mam powyżej.

PS czy tylko mi się wydaje czy skrytobójców jest ZA DUŻO w dodatku? Średnio co trzeci nocleg dostaję dwóch lub rzadziej jednego... a potem trzeba biegać coby sprzedać jego zbroję ;-)

7

31 lipca, 2009

Towar chwilowo niedostępny

Napisane w: chwilowe, Miniblog (1)

Z przykrością zawiadamiam iż autor tego bloga, a co za tym idzie także wpisy na niego, w dniach 1-20 Sierpnia znajdować się będzie w samym środku niepokrytego siecią internet LASU. Stąd przerwa w nadawaniu. Za utrudnienia przepraszam.

0

14 czerwca, 2009

Jazda na kUtku

Napisane w: chwilowe, cytat (1)

Strona internetowa to coś co autor tworzy dla czytelników, jednak Blog to taka specyficzna jej odmiana w której czytelnicy poprzez różne drogi komunikacji mają możliwość wpłynąć na to co pojawia się na takiej stronie. Oto jeden z przykładów: Jazda na kUtku

Co potrzebujemy? Podstawą jest oczywiście umiejętność jazdy. Obojętne czy potrafimy dosiąść konia, prowadzić samochód czy jeździć rowerem lub hulajnogą. Wystarczy że czymkolwiek jedziemy to i z kUtkiem damy sobie radę :)

Kolejna ważna rzecz to znalezienie jakiegoś kUtka, np tutaj lub Tutaj. Naprawdę polecam ten okaz jako młody [rocznik `91 - twój sąsiad ma starszy samochód], o niskim przebiegu, niestety sporo pali, ale nie da się tego uniknąć jeśli nie weźmie się nowoczesnego diesla lecz ociężałego młodzieńca.

Jak więc na nim jeździć? Tankujemy go do pełna jakimś dobrym paliwem o wysokiej oktanowości, polecam Whiskey, następnie wsiadamy w sposób przez nas ulubiony i odpalamy przy pomocy fajki nabitej, zie... tfu to nie Tolkien, nabitej tytoniem i ujeżdżamy ile tylko zechcemy. Bądź póki nie padnie.


Wpis oczywiście zainspirowany znalezionym wśród "keyłordsów" hasłem "Jazda na kutku"

15

20 marca, 2008

Okna

Napisane w: chwilowe, dziwne (1)

Jak niektórzy wiedzą korzystam z Linuksa, nie jestem jakimś fanboyem - mam na dysku XP SP2 i go sobie chwalę, ale na codzień użytkowanie Debiana jest dla mnie po prostu wygodniejsze. Jednak wielu ludzi psioczy z różnych powodów na tzw "okna". Dziś moja kolej.

Zaczyna się wiosna - więc czemu do cholery moje okna wciąż pokazują zimową scenerię? Co robi kurde ten śnieg sypiący z nieba? Nie można wyrenderować już świata ciepłego, suchego, bez śnieżnego... tylko trzeba trzymać się tego builda sprzed 3 miesięcy?

3

17 marca, 2008

hmm

Napisane w: chwilowe, cytat, dziwne, komputery (0)

Nie ma sensu kupować Windowsa - wspaniałomyślny naród amerykański, wspiera użytkowników PC na całym świecie - co dziesiąta aukcja systemu na ebay, zawiera fotkę z potwierdzeniem legalności licytowanego systemu, bez zakrywania seriala!
bash

Hmm czy ja kiedyś o tym nie pisałem?

0

09 marca, 2008

Brzechwa Jan

Napisane w: chwilowe, cytat, Ogólne (0)

Jan Brzechwa - BRUDAS

Józio oświadczył: "Woda mi zbrzydła,
Dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła!"
I odtąd przybrał wygląd straszydła.

Płakała matka i ojciec gryzł się:
"Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie,
Od dwóch tygodni już się nie myje,
Czarne ma ręce, nogi i szyję,
Twarz ma od ucha brudną do ucha,
Czy kto takiego widział smolucha?
Poradźcie, ludzie, pomóżcie, ludzie,
Przecież nie można żyć w takim brudzie!"

Józio na prośby wszelkie był głuchy,
Lepił się z brudu jak lep na muchy,
Czego się dotknął, tam była plama,
Wołał: "Niech mama myje się sama,
Tato niech kąpie się nieustannie,
Stryjek i wujek niech siedzą w wannie,
Niech się szorują, a ja tymczasem
Będę brudasem! Chcę być brudasem!"

Przezwał go stryjek: "Józio-niemyjek",
Wujek doń mówił: "niemyty ryjek",
Błagała ciotka: "Józiu mój złoty,
Myj się!" Lecz Józio nie miał ochoty.
Wyniósł się w końcu z domu na Czystem
I zawiadomił rodziców listem,
Że myć się nie ma zamiaru, trudno!
I poszedł mieszać - dokąd? - na Bródno.
3
  • Blip
  • nie ma to jak pamiec

    spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.

    Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...

  • ku pamieci
    "Jestem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora. Prawdę mówiąc jestem wyluzowany jak wagon pełen pierdolonych, medytujących tybetańskich mnichów."

puste

Tu coś niedługo będzie

Podobne Wpisy