Wikajusowa jazda

17 marca, 2009

porządek

Napisane w: Kalendarzowo (1)

Od dłuższego czasu prawie nie piszę, nowe notki pojawiają się od święta, a sam mam czas by przejrzeć maila i niewiele więcej... Czas coś zrobić.

Przed chwilą wywaliłem wszystkie czasopochłaniacze z kompa, odkurzyłem pokój, nastroiłem gitarę i puściłem drukowanie rzeczy na Obwody Elektryczne 2. Cóż, teraz tylko pozostaje mi nieco poprawić mój codzienny plan zajęć, ale to dopiero jak zdobędę jakiś wygodny, niewielki, kalendarz. Bo korzystanie z takowego na kompie lub komórce mija się z celem bez synchronizacji ciągłej i dostępu 24/7, a oba te urządzenia nie działają non stop przy mnie, zwłaszcza przy obecnym stanie technicznym komórki.

Potem przeniesienie wszystkiego do kalendarza i może coś uda się wymyśleć bym wreszcie przestał żyć z dnia na dzień i jedynie z 72 godzinnym myśleniem w przyszłość. Gdzie nie mogę powiedzieć "trzy dniowym" bo nie ma takiej pory doby w której można być pewnym że jestem w domu i śpię.

Czas zmian.

0

Ok wiem, wagary są złe i nie powinno się wagarować..

Ale jako że zbliżają się święta to ilość mojego wolnego czasu spadła do wartości ujemnych i z czegoś muszę rezygnować, tym razem padło na dwie łaciny i matmę ]:->

Wróciłem sobie więc do domku i zaraz poszedłem pod Pionierek [taki rynek], potem wróciłem, wszamałem obiadek i pojechałem na miasto. Najpierw galeria gdzie kupiłem pare rzeczy [niżej], później Empik na Piotrkowskiej i w końcu AOK i zajęcia z Anglika i Matmy, ale do sedna

Kupiłem pokrowiec na aparat :D, do tego 4akumulatorki z ładowarką i aparat jest już w pełni sprawny można by rzec :P, dorzuciłem do koszyka w MediaMarkt jeszcze jakąś durną płytkę na prezent świąteczny, w Empiku zaś...

FAMFARY

kupiłem sobie KALENDARZ, taki solidny, w skurzanopodobnej oprawie kalendarzoterminarz :D chce sobie w nim wszystko zapisywać, a nad Google Calendar będzie miał tą przewagę że mogę go mieć zawsze ze sobą w plecaku :D po prostu SUPER myśl, tylko muszę się zmusić do pisania w nim wszystkiego co trzeba :P

A postanowienie noworoczne? to właśnie to podjęte w Empiku - 'będę systematycznie wszystko zapisywał to o niczym nie zapomnę'

:D

6

było zajebiście :D

Dziękuję :-*

Co do samego zaś koncertu, Pyrzyna wyrzuca z siebie słowa na koncercie w tempie kilkukrotnie wyższym niż na płytach, mają genialnego basiste który bawi sie tym co robi i w przeciwieństwie do większości muzyków [nie wliczając 'frontmanów'] nie tworzy sobie 'czwartej ściany' lecz wchodzi w interakcję z widownią. Co więcej? zapytajcie a odpowiem bo jakoś teraz nie mam pomysłów na nic :P

A i nie dotarłem na NMF jednak bo ekipa sobie odpuściła pójście na to a samemu siedzieć od 23:30 do ~6 w kinie mi się nie uśmiecha.

0

12 października, 2006

Transport Publiczny `n` Miasto

Napisane w: Dzień, Kalendarzowo, Ogólne, Rower (0)

Jak niektórzy wiedzą, a inni jeszcze nie, nie przepadam za Miejskim Transportem Publicznym. Reprezentowany on jest w Łodzi przez miłościwie nam jeżdżącą spółkę M.P.K.. Dziś poraz pierwszy od bodaj poprzedniej środy jechałem Dziennymi środkami komunikacji publicznej i przy okazji, zupełnie za darmo, przypomniano mi dlaczego nawet gdy jadę po głupi wkład do długopisu na miasto to wsiadam na rower...

Czytaj dalej »

7

12 października, 2006

Dzień kolejny minie...

Napisane w: Dzień, dziwne, Kalendarzowo, Ogólne (1)

Wczoraj był mecz Polaków o którym napisano chyba wszystko co dało się napisać więc po co mam powielać to co już zostało napisane? Też nie widzę w tym sensu, jednak muszę skrobnąć parę słów: w przerwie meczu na osiedlu zwanym Dąbrowa w Łodzi skończył się prąd w gniazdkach i całe osiedle zrobiło się czarne, usterkę naprawiono dopiero po meczu więc od 45 do 90 minuty nie widzialem nawet jednego zielonego kawałka murawy, sama sól z pieprzem, naszczęście jednak mieszkam ciut dalej i tylko moja kablówka była dotknięta tym, i mogłem śledzić wyniki innych spotkań na interii, a meczu słuchać na PR1.

Co więcej? MAM DOŚĆ słuchania o cudzych problemach, miarka się przebrała i zostaję 'złym, nieczułym na problemy innych, wrednym, chamskim wikajem'. Niektórzy za takiego mnie uważali nie poznając bliżej to teraz VOILA dostają to co chcieli i mam to wszystko w dupie, jak ktoś coś chce to Wniosek zostanie rozpatrzony w przeciągu dwóch tygodni i tyle.

Siedze w domu a nie w szkole bo normalnie szedłbym na 10 do szkoły zgodnie z planem, ale na 11 mnie wezwali na Politechniki na rejestracje przedpoborowych to siedze w domu pisząc tą notkę i słuchając TVN24 bo dziś pOsłowie mają głosować nad Samorozwiązaniem Sejmu.
co z tego że SLD/PSL/PO/etc mogą nie mieć większości w sejmie skoro teraz mają już większość wśród obywateli domagających się tego czynu.

ŻYDOKOMUNIE I LIBERAŁOM TWARDE I STANOWCZE TAK

Zaczynam dzisiaj też zajecia z fizyki, mam nadzieje że będzie znośnie bo w poniedziałek mam tam jeszcze anglika i matme, tyle że te dwa przedmioty będę miał 'rzędem' prosto po szkole...

1

26 września, 2006

26IX2006 i dni wczesniejsze

Napisane w: Dzień, Kalendarzowo, Ogólne (1)

Czemu pisze dopiero dzis a nie pisalem przez dni ostatnie? Glupie pytanie, wiem, po prostu nie czuje sie najlepiej. Bynajmniej nie chodzi o zadna chorobe, jako ze jestem zdrow jak ryba. Po prostu moj nastroj od tak gdzies srody spada na leb na szyje, minal tydzien niemalze i zaczynam siegac dna. Szczegolnie przyczynia sie do tego szkola jako ze np dzis spedzilem tam 'cztery godziny ekstra' znaczy mialem okienka/zastepstwa o ktorych nie wiedzialem nic wczesniej...

1

23 września, 2006

Day after Night

Napisane w: Dzień, Kalendarzowo, Ogólne (1)

wczoraj byłem na osiemnastce swojej.

masakra...

5

19 września, 2006

no zesz kurrr

Napisane w: Dzień, Kalendarzowo, Ogólne, Rower, Sport (0)

Takimi jedynie slowami potrafie okreslic to co przeczytałem dziś na stronie łódzkiej braci rowerowej na temat Łódzkiego Maratonu w cyklu MazoviaMTB...

1

15 września, 2006

15IX2006 Zjebany dzien

Napisane w: Dzień, Kalendarzowo, Rower (1)

Cóż się stało? Ktoś zapyta,
odpowiedzieć jedno mogę dziś
Dzień zjebany, taka pyta

O co chodzi ? otóż po szkole miałem wrocic do domu, zjeść coś, i pojechać z dziewczynami do Luki zarezerwować lokal na osiemnastkę, niestety w czasie gdy przygotowywałem sie do żarcia kumpel zrobił sobie kuku w pabianicach będąc na rowerze, zadzwonił i wskoczyłem na siodełko z paroma kluczami w kieszeni na plecach. Dotarłem tam, jakoś poskładaliśmy ten jego rower i wracamy, jako że mi sie dość mocno spieszyło to powiedziałem mu że sie spiesze i depnąłem po pedałach jak mogłem... do Łodzi dotarłem utrzymując cały czas powyżej 32kmh co było wyczynem w tak dużym ruchu na wylotówce na Wrocław.

Do tego momentu historia zdaje się być szczęśliwą, niestety nie długo - dociągnąłem w okolice skrzyżowania Pabianicka/Włókniarzy i przy ciut powyżej 40kmh złapałem gumę na tyle... Już wiedziałem że będzie wesoło [a czas płynie], zdjąłem oponę z obręczy, byle szybciej bez zdejmowania koła, załatałem dętkę i zonk... nie mam pompki przecież bo z gór nie wróciła ze mną. Więc założyłem oponę na miejsce, rower na ramie i lece na żółtą stację benzynową na drugim rogu skrzyżowania... ZONK kompresor coś nie chce pompować powyżej 1.5atm, w rowerze to ciut za mało, w końcu pożyczyłem pompkę od jakiegoś cyklisty, podpompowałem ile sie dało, pamiętając o tym żeby dobić mocniej coby łata była ściśnięta między dętką [1.9-2.2 cala] a oponą [1.5 cala].

spojrzałem na siebie oczyma wyobraźni, byłem w ciuchach kolarskich, usyfiony cały doszczętnie, w końcu najpierw robiłem rower w pabianicach a potem to koło felerne. Stwierdziłem "Jadę do Luki", ruszyłem ze skrzyżowania, dojechałem do Ronda Lotników Lwowskich... obok stał jakiś autobus, godzina na zegarze w środku:

17:42

W luce mieliśmy być o 17:30, a mam conajmniej 10 minut ostrego ciągnięcia na miejsce, odpuszczam i po cichu proszę los o łagodne traktowanie ze strony dziewczyn które pojechały tam.


Do domu dojechałem ok 17:55 nie spiesząc się już tak jak dotychczas i nie ryzykując kolejnego kapcia na łódzkich dziurach.

0
  • Blip
  • nie ma to jak pamiec

    spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.

    Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...

  • ku pamieci
    "Jestem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora. Prawdę mówiąc jestem wyluzowany jak wagon pełen pierdolonych, medytujących tybetańskich mnichów."

puste

Tu coś niedługo będzie

Podobne Wpisy