Od dłuższego czasu prawie nie piszę, nowe notki pojawiają się od święta, a sam mam czas by przejrzeć maila i niewiele więcej... Czas coś zrobić.
Przed chwilą wywaliłem wszystkie czasopochłaniacze z kompa, odkurzyłem pokój, nastroiłem gitarę i puściłem drukowanie rzeczy na Obwody Elektryczne 2. Cóż, teraz tylko pozostaje mi nieco poprawić mój codzienny plan zajęć, ale to dopiero jak zdobędę jakiś wygodny, niewielki, kalendarz. Bo korzystanie z takowego na kompie lub komórce mija się z celem bez synchronizacji ciągłej i dostępu 24/7, a oba te urządzenia nie działają non stop przy mnie, zwłaszcza przy obecnym stanie technicznym komórki.
Potem przeniesienie wszystkiego do kalendarza i może coś uda się wymyśleć bym wreszcie przestał żyć z dnia na dzień i jedynie z 72 godzinnym myśleniem w przyszłość. Gdzie nie mogę powiedzieć "trzy dniowym" bo nie ma takiej pory doby w której można być pewnym że jestem w domu i śpię.
Czas zmian.
Ok wiem, wagary są złe i nie powinno się wagarować..
Ale jako że zbliżają się święta to ilość mojego wolnego czasu spadła do wartości ujemnych i z czegoś muszę rezygnować, tym razem padło na dwie łaciny i matmę ]:->
Wróciłem sobie więc do domku i zaraz poszedłem pod Pionierek [taki rynek], potem wróciłem, wszamałem obiadek i pojechałem na miasto. Najpierw galeria gdzie kupiłem pare rzeczy [niżej], później Empik na Piotrkowskiej i w końcu AOK i zajęcia z Anglika i Matmy, ale do sedna
Kupiłem pokrowiec na aparat :D, do tego 4akumulatorki z ładowarką i aparat jest już w pełni sprawny można by rzec :P, dorzuciłem do koszyka w MediaMarkt jeszcze jakąś durną płytkę na prezent świąteczny, w Empiku zaś...
FAMFARY
kupiłem sobie KALENDARZ, taki solidny, w skurzanopodobnej oprawie kalendarzoterminarz :D chce sobie w nim wszystko zapisywać, a nad Google Calendar będzie miał tą przewagę że mogę go mieć zawsze ze sobą w plecaku :D po prostu SUPER myśl, tylko muszę się zmusić do pisania w nim wszystkiego co trzeba :P
A postanowienie noworoczne? to właśnie to podjęte w Empiku - 'będę systematycznie wszystko zapisywał to o niczym nie zapomnę'
:D
było zajebiście :D
Dziękuję :-*
Co do samego zaś koncertu, Pyrzyna wyrzuca z siebie słowa na koncercie w tempie kilkukrotnie wyższym niż na płytach, mają genialnego basiste który bawi sie tym co robi i w przeciwieństwie do większości muzyków [nie wliczając 'frontmanów'] nie tworzy sobie 'czwartej ściany' lecz wchodzi w interakcję z widownią. Co więcej? zapytajcie a odpowiem bo jakoś teraz nie mam pomysłów na nic :P
A i nie dotarłem na NMF jednak bo ekipa sobie odpuściła pójście na to a samemu siedzieć od 23:30 do ~6 w kinie mi się nie uśmiecha.
Jak niektórzy wiedzą, a inni jeszcze nie, nie przepadam za
Miejskim Transportem Publicznym. Reprezentowany on jest w Łodzi
przez miłościwie nam jeżdżącą spółkę M.P.K.. Dziś poraz
pierwszy od bodaj poprzedniej środy jechałem Dziennymi środkami
komunikacji publicznej i przy okazji, zupełnie za darmo,
przypomniano mi dlaczego nawet gdy jadę po głupi wkład do długopisu
na miasto to wsiadam na rower...
Czytaj dalej »
Wczoraj był mecz Polaków o którym napisano chyba wszystko co
dało się napisać więc po co mam powielać to co już zostało
napisane? Też nie widzę w tym sensu, jednak muszę skrobnąć parę
słów: w przerwie meczu na osiedlu zwanym Dąbrowa w Łodzi skończył
się prąd w gniazdkach i całe osiedle zrobiło się czarne, usterkę
naprawiono dopiero po meczu więc od 45 do 90 minuty nie widzialem
nawet jednego zielonego kawałka murawy, sama sól z pieprzem,
naszczęście jednak mieszkam ciut dalej i tylko moja kablówka była
dotknięta tym, i mogłem śledzić wyniki innych spotkań na interii, a meczu słuchać na
PR1.
Co więcej? MAM DOŚĆ słuchania o cudzych problemach, miarka się
przebrała i zostaję 'złym, nieczułym na problemy innych, wrednym,
chamskim wikajem'. Niektórzy za takiego mnie uważali nie poznając
bliżej to teraz VOILA dostają to co chcieli i mam to wszystko w
dupie, jak ktoś coś chce to Wniosek zostanie rozpatrzony w
przeciągu dwóch tygodni i tyle.
Siedze w domu a nie w szkole bo normalnie szedłbym na 10 do
szkoły zgodnie z planem, ale na 11 mnie wezwali na Politechniki na
rejestracje
przedpoborowych to siedze w domu pisząc tą notkę i słuchając
TVN24 bo dziś pOsłowie mają głosować nad Samorozwiązaniem
Sejmu.
co z tego że SLD/PSL/PO/etc mogą nie mieć większości w sejmie skoro
teraz mają już większość wśród obywateli domagających się tego
czynu.
ŻYDOKOMUNIE I LIBERAŁOM TWARDE I STANOWCZE
TAK
Zaczynam dzisiaj też zajecia z fizyki, mam nadzieje że będzie
znośnie bo w poniedziałek mam tam jeszcze anglika i matme, tyle że
te dwa przedmioty będę miał 'rzędem' prosto po szkole...
Czemu pisze dopiero dzis a nie pisalem przez dni ostatnie?
Glupie pytanie, wiem, po prostu nie czuje sie najlepiej. Bynajmniej
nie chodzi o zadna chorobe, jako ze jestem zdrow jak ryba. Po
prostu moj nastroj od tak gdzies srody spada na leb na szyje, minal
tydzien niemalze i zaczynam siegac dna. Szczegolnie przyczynia sie
do tego szkola jako ze np dzis spedzilem tam 'cztery godziny
ekstra' znaczy mialem okienka/zastepstwa o ktorych nie wiedzialem
nic wczesniej...
wczoraj byłem na osiemnastce swojej.
masakra...
Cóż się stało? Ktoś zapyta,
odpowiedzieć jedno mogę dziś
Dzień zjebany, taka pyta
O co chodzi ? otóż po szkole miałem wrocic do domu, zjeść coś, i
pojechać z dziewczynami do Luki zarezerwować lokal na osiemnastkę,
niestety w czasie gdy przygotowywałem sie do żarcia kumpel zrobił
sobie kuku w pabianicach będąc na rowerze, zadzwonił i wskoczyłem
na siodełko z paroma kluczami w kieszeni na plecach. Dotarłem tam,
jakoś poskładaliśmy ten jego rower i wracamy, jako że mi sie dość
mocno spieszyło to powiedziałem mu że sie spiesze i depnąłem po
pedałach jak mogłem... do Łodzi dotarłem utrzymując cały czas
powyżej 32kmh co było wyczynem w tak dużym ruchu na wylotówce na
Wrocław.
Do tego momentu historia zdaje się być szczęśliwą, niestety nie
długo - dociągnąłem w okolice skrzyżowania Pabianicka/Włókniarzy i
przy ciut powyżej 40kmh złapałem gumę na tyle... Już wiedziałem że
będzie wesoło [a czas płynie], zdjąłem oponę z obręczy, byle
szybciej bez zdejmowania koła, załatałem dętkę i zonk... nie mam
pompki przecież bo z gór nie wróciła ze mną. Więc założyłem oponę
na miejsce, rower na ramie i lece na żółtą stację benzynową na
drugim rogu skrzyżowania... ZONK kompresor coś nie chce pompować
powyżej 1.5atm, w rowerze to ciut za mało, w końcu pożyczyłem
pompkę od jakiegoś cyklisty, podpompowałem ile sie dało, pamiętając
o tym żeby dobić mocniej coby łata była ściśnięta między dętką
[1.9-2.2 cala] a oponą [1.5 cala].
spojrzałem na siebie oczyma wyobraźni, byłem w ciuchach
kolarskich, usyfiony cały doszczętnie, w końcu najpierw robiłem
rower w pabianicach a potem to koło felerne. Stwierdziłem "Jadę do
Luki", ruszyłem ze skrzyżowania, dojechałem do Ronda Lotników
Lwowskich... obok stał jakiś autobus, godzina na zegarze w
środku:
17:42
W luce mieliśmy być o 17:30, a mam conajmniej 10 minut ostrego
ciągnięcia na miejsce, odpuszczam i po cichu proszę los o łagodne
traktowanie ze strony dziewczyn które pojechały tam.
Do domu dojechałem ok 17:55 nie spiesząc się już tak jak
dotychczas i nie ryzykując kolejnego kapcia na łódzkich
dziurach.