Podroze srodkami publicznego transportu zbiorowego w Polsce to temat dwojaki - z jednej strony sa osoby jezdzace regularnie na danej trasie i potrafiace w kazdych warunkach i zawsze sie przedostac przez pol kraju - bo znaja rozklady, przystanki, polaczenia. Z drugiej sa ludzie tacy jak ja - okazyjnie sie przemieszczajacy, nie wiedzacy wczesniej nic o trasie, przystankach i probujacy je wyszukac w internecie. Jednak nie moze byc zbyt rozowo.
Czytaj dalej »
14 sierpnia, 2010
Napisane w: komputery,
wakacje,
web
(0)
Otagowane:
internet,
komórki,
mobile,
orange,
prepaid,
sieć,
sok z gumijagód,
Ostatnio zacząłem korzystać z Orange Free w odmianie "na kartę", jako że nie przesiaduję całych dni przed kompem, a tylko potrzebuję czegoś do poczty, komunikatora, bloga... ot trochę www i lekkie usługi stwierdziłem że w sumie to czemu by nie. Koszty początkowe były na poziomie "akceptowalnym" czyli koszt zakupu używanego modemu na allegro + 100pln na doładowanie na start [w sumie 6GB do wykorzystania przez pół roku], które ma mi starczyć na jakieś 3mce i wszystko grało... no prawie
Czytaj dalej »
Piątek wieczór, siedzę przy barze w pewnym Pubie, zamawiam swe ulubione Piwo tworzone w Poznaniu mimo że pisze na nim "Plzneńske" płacę te kilka złociszy i obserwuję świat wokół. Nade mną wiszą motocykle i ich części, na ścianach są ciekawe malunki, a za barem małe machlojki, jak to zwykle w przyjemnych miejscach bywa.
Czytaj dalej »
24 czerwca, 2009
Napisane w: wakacje
(0)
Tragedia na koloniach - utonęła 10 latka.
To tytuł artykułu na gazeta.pl, dalej czytamy coś takiego:
Jedna z dziewczynek nie wypłynęła, co wychowawczyni zauważyła dopiero po chwili.
Ciało dziewczynki wyłowili z jeziora nurkowie straży pożarnej po ok. godzinie poszukiwań. Reanimacja trwała półtorej godziny
Nie rozumiem tu kilku rzeczy. Po pierwsze - co ma do tego wychowawczyni? Osobą która powinna zauważyć to że ktoś nie wypływa jest ratownik. Jak [mam nadzieję powszechnie] wiadomo, aby dzieciaki na jakichkolwiek koloniach, obozach, biwakach etc mogły wejść do jakiejkolwiek wody innej niż wanna, prysznic czy deszcz, muszą być nadzorowane przez ratownika. Także jeśli cokolwiek tu miała zauważać wychowawczyni to tylko i wyłącznie obecność/brak takowego, ale przy braku nie powinna im wogóle pozwolić zbliżać się do wody.
I drugi cytat - ciało wyłowiono po godzinie poszukiwań, do tego czas na dojazd, Straż zawsze jest szybko więc powiedzmy 10 minut od zgłoszenia... Na kursach pierwszej pomocy zaś uczą że po 4 minutach bez tlenu w mózgu zachodzą nieodwracalne zmiany, a po ok kwadransie nie ma szans na odratowanie. Po cóż więc walczono przez kolejne półtorej godziny?
Z drugiej zaś strony jak czytam taki tekst to coraz bardziej się waham czy warto było zawracać sobie głowę tym by jechać i pilnować dzieciaków w sierpniu... Może zdarzyć się coś c będzie zupełnie niezależne od nas - wychowawców, a i tak media zrobią człowiekowi piekło, dlatego że sami nie wiedzą kto, za co i kiedy odpowiada.
Uaktualnienie
Minęło kilka godzin i więcej mediów napisało o tym samym wydarzeniu.
Dziewczynka we wtorek ok. godz. 14.30 razem z koleżanką bawiła się na plaży piłką. W pewnym momencie piłka potoczyła się do jeziora. 11-latka powiedziała koleżance, że umie pływać i ją wyciągnie. Niestety zaplątała się w wodne rośliny i zaczęła się topić.
Za portalem Warmii i Mazur, nie ma słowa o koloniach, o wychowawcach, wiek jednak nie 10, a 11 lat,... kocham rzetelnych dziennikarzy.
13 maja, 2009
Napisane w: wakacje
(1)
Ostatnio piszę bardziej fizycznie niż technicznie, ale wybaczcie proszę :) Po prostu wiosna mi odbija i mam trochę więcej ochoty na ruch, to i staram się o nim więcej klepać :)
Tak się składa że dwa tygodnie temu byłem w Beskidzie Niskim na rajdzie pieszym. Cóż... urzekły mnie te góry. Wyglądają pięknie, aż smutno mi się zrobiło gdy wsiadałem do pociągu. Polubiłem też uczucie gonienia za bliskimi celami. W sensie że nie jest tam tak jak w np Śląskim że człowiek od góry do góry ma parę godzin, i nic pomiędzy szczególnego, lecz co kawałek jest albo jakiś niski szczycik, albo jakiś cmentarz pierwszo wojenny, albo kapliczka, albo cerkiew, albo po prostu robisz kilka kroków i ... nie potrafisz zrobić kroku bo... taki widok zapiera ci dech w piersiach.
A teraz mam ochotę wsiąść z rowerem w pociąg, wysiąść w Częstochowie i wrócić na dwóch kółkach do Łodzi...
27 sierpnia, 2008
Napisane w: wakacje
(1)
Przed paroma godzinami wróciłem do Łodzi, cóż. Jestem sam, do tego przelałem sporo. Ale po przeszło 4 tysiącach kilometrów spędzonych jako pasażer samochodów wiem jedno - prawko czas zrobić, bo gdy widzę jak zasypia mi kierowca to poza "stary nie śpij" nie mogę nic zrobić.
Poza tym wszystkie one to kurwy są
Kocham takie akcje, jest środowy wieczór, dzwoni telefon i po krótkiej wymianie zdań już wiem co robię w weekend - jadę w ukochaną trasę Łódź -> Piecki -> Chycina -> Łódź, według google maps to około 1100km w sumie, a wszystko dlatego że potrzeba na bazie w chycinie sprzętu :D Kocham to.
Zwłaszcza że wciąż nie wiem kiedy, skąd i z kim jadę, nic poza tym że w pieckach będziemy we trzech - kierowca + nas dwóch, przez co w perspektywie jest solidne zatyranie się przy ładowaniu samochodu, bo w Chycinie szanse na ludzi którzy się za to wezmą są spore. Tylko się zastanawiam nad jednym - zostać potem w Chycinie na parę dni czy nie?
No dobra, czas wziąć się do roboty, jest poniedziałek wszakże. Czas na podsumowania jeszcze nadejdzie, jak będzie trochę słońca to wezmę telefon i skoczę na kajak żeby to wszystko ułożyć jakoś rozsądnie, to i wtedy będzie podsumowanie mojej ponad miesięcznej nieobecności. Póki co muszą wam wystarczyć Fotki, pięć ostatnich albumów jest nowych, tj Piecki, Chycina, Sopot, Toruń i Hel. Jeszcze niedługo dojdzie Kuźnica, mam nadzieję tylko że wyrobię się z tymi fotkami nim wyskoczę w Bieszczady [jeśli to się uda wogóle] lub do Jarca
Pisałem "do roboty" bo i mam co robić - trzeba przypomnieć sobie matmę, C, fizykę i parę innych rzeczy, najważniejsze zaś to postawić dwie głupie aplikację - gotowego taskmanagera jakiegoś i własnej roboty bugtrackera, na pierwsze mam raptem parę dni, ale i już na serwerze leżącą aplikację tylko ją skonfigurować muszę. Druga zaś ma parę tygodni zapasu, ale i ani jednej linii kodu napisanej nie mam.
Co więcej? Rower został w Chycinie na szczęście, mój śpiwór sobie wywędrował, czuję niedobór namiotu przed bieszczadami i ogólnie jest fajnie jak tylko jestem czymś znieczulony bo kolano prawe jest... no cóż, jak ktoś ma jakieś na zbyciu to chętnie przyjmę do przeszczepu.
24 czerwca, 2008
Napisane w: wakacje
(1)
W nocy z jutra na pojutrze wyjeżdżam sobie na miesiąc, także w tej chwili sprzątam pokój, w tej chwili mam już dwa worki śmieci na koncie, a kolejne zaraz do nich dołączą. Pakowanie też idzie powoli, wszak duży plecak jedzie osobno i to dzień wcześniej, więc czas pakowania jest już powoli nade mną.
Szkoda trochę że zostałem olany, mimo wielokrotnych przypomnień o tym że chciałbym się spotkać i pogadać. Mówi się trudno i 'zapomina' o wysłaniu pocztówki w zamian, a także przestaje pamiętać o tym człowieku zwłaszcza jak będzie czegoś potrzebować. Wszak najwyżej jest samowystarczalny, lub 'cudzowystarczalny' w takim stopniu że moja skromna osoba nie jest do niczego potrzebna. Szkoda bo jeszcze niedawno było mówione coś innego. Cóż, ja płakał nie będę, może będzie mi jeszcze przez trochę czasu przykro przez to że zostałem tak perfidnie olany, ale ja sobie poradzę, tak jak za każdym razem sobie radziłem. Nawet bez tego obiecanego masażu który będę ci wypominał do usranej śmierci.
Cóż jeszcze dodać - czekam na telefon mówiący "wychodź" i wrócę dopiero wieczorem, wszak obowiązki przedwyjazdowe to nie tylko spakowanie się. Jeszcze muszę znaleźć adres bazy na której będę, znaczy w sumie to kod pocztowy bo resztę pamiętam, jak znajdę to wrzucę do tej notki.
Wreszcie za to znalazłem dość czasu by wrzucić zdjęcia na picasę
PS nr 1: Adres bazy to:
Zgrupowanie obozów ZHP hufca Łódź-Górna w Chycinie, 66-350 Bledzew
PS nr 2: Tak wiem że teraz będziesz mi fochować i wypominać jak to mogę być taki zły, oschły i nie czuły że wypisuję to publicznie, ale ja jestem osobą słowną i terminową i jak pewnie zauważyłaś staram się tępić ze wszelką mocą przejawy spóźnialstwa i łamania danego słowa.