No ładnie, właśnie doczytałem się że w Czerwcu znów czynny będzie dworzec PKP Łódź-Chojny który widzę z okien. Jako że Łódź-Fabryczna czyli dworzec obsługujący połączenia ze wschodnią częścią Polski w tym z Warszawą będzie przeniesiony... pod ziemię, a cała jego okolica zostanie przebudowana, to pociągi gdzieś muszą się zatrzymywać. Łódź-Widzew i Niciarniana nie będą mogły przyjąć ruchu bo na Widzewie zacznie się a na Niciarce będzie już dość poważnie postępować opuszczanie torów w dół by na Fabrycznej pociągi były już pod Ziemią to nigdzie indziej nie da się pociągów przekierować. Zwłaszcza że Kaliska jest już i tak dość mocno obciążona.
Tak wiem że wcześniej też o tym pisałem, ale po kolejnych przelanych w sieci megabajtach tekstów o Chinach, Tybecie i olimpiadzie w Pekinie mam dosyć. Tak samo jak mam dosyć po pseudo akcjach poparcia dla Tybetańczyków jakie odbywają się w miastach Polski. TO JEST ŻENUJĄCE!
Po jaką cholerę ci ludzie wychodzą na ulicę? Lepiej niech poczytają co Amnesty International proponuje i wziąć się do roboty - nie uratujemy nikogo skandowaniem wielkich haseł w Łodzi, Poznaniu czy Warszawie. Za to możemy coś zrobić nie wychodząc z domu np pisząc list do Ambasady ChRL w Warszawie czy prosto do Państwa Środka - przy dużym natłoku takich zobaczą że ktoś im patrzy na ręce.
Zresztą do kogo ja to mówię? Na te wystąpienia i tak chodzą przede wszystkim ludzie którzy mają głęboko w dupie los Tybetańczyków, Koreańczyków, Birmańczyków, Kubańczyków... chodzi im o to by pokazać że im zależy, że są trendy i na czasie, że wiedzą co teraz jest na topie... A że obecnie najwięcej mówi się o Tybecie to i oni się tym lansują. Nie wiedząc nawet gdzie Tybet leży. I robią to gdy za wschodnią granicą mają totalitarną Białoruś, a tuż za nią niedawno ukazał się popis idealnej formy demokracji w wydaniu Putinowsko - Miedwiediewowskim.
Cóż, już po niej. Dla mnie wyszło tragicznie - oba poranne koncerty były poza zasięgiem ze względu na zaoczną naukę i weekend zjazdowy. Do tego byłem dość mocno przemęczony i złapałem gorączkę, w nocy z soboty na niedzielę nie udało mi się nawet zasnąć... tragedia.
A sama yapa? Piątkowy koncert był naprawdę fajny, jak to zwykle - dużo muzyki, słuchania, śpiewania, pełen żółtych kajaków i podobnych rzeczy :D Sobotni wieczorny zaś... nie wiem jaki był - byłem tak rozbity że trzeba było mówić do mnie po pare razy, zwłaszcza że na sali było za gorąco i za duszno dla mnie. Za to posiedziałem z bandą harcerzy z Widzewa, Polesia, Skierniewic, Warszawy i kto tam wie skąd jeszcze. Naprawdę fajnie się śpiewało. Dzięki! Zwłaszcza że było czym pooddychać przy was.
No i znajomy zespół zdobył 1wszą nagrodę :) pozdrowienia dla Pod Dudzianego zespołu :D Szkoda że nie mogłem być w niedzielę na koncercie finałowym, Tylko końcówki - od Nijaków do końca posłuchałem w radiu jak już doczłapałem się do domu.
I już po ... po okrągłym, 33 przeglądzie piosenki dziwacznej Yapa 2008. Cztery koncerty, wieeeele godzin muzyki, jeszcze więcej zespołów, masa genialnych ludzi, gitar, śpiewania, gwizdania, kajaków... czyli tego co najlepsze w piosence studenckiej i turystycznej.