17 stycznia, 2010
Napisane w: dziwne
(0)
Wyobraź sobie że jesteś Wolnym człowiekiem. Wolnym. Nieskrępowanym niczym poza własnym sumieniem. Nie masz żadnych zobowiązań wobec bliźnich. Czy dalej robiłbyś to co dotychczas? Może wybrałbyś inną drogę? Czemu nie spróbujesz będąc uwięzionym w swym życiu? Czemu nie pojedziesz na drugi koniec globu by odkryć swe powołanie?
Jestem fanem nocnych powrotów do domu. Może nie do końca wtedy gdy temperatura spada do -14 ale gdy jest cieplej to naprawdę lubię nocne powroty, czy to ostatnim autobusem jadącym do zajezdni, czy to już nocnym. Mają one bowiem swój klimat. Zwłaszcza latem, w piątek, o 3 nad ranem...
Wracałem już z różnymi typami i typiarami. Spotkania w nocnych są zawsze ciekawe. I to bynajmniej nie te ze znajomymi. Ot po prostu spotkania z ludźmi.
Czytaj dalej »
Nie chodzi mi tu o epoke tak pieknie ukazywana w tworczosci zespolu Pink Floyd, lecz ... no wlasnie, o czas gdy bylem jeszcze mlodym gnojkiem i robienie pewnych rzeczy nie nastreczalo wielkich trudnosci.
Pomysl moj drogi czytelniku, ile czasu, sprzetu i energii potrzebujesz wydatkowac by sluchajac radia w podrozy zdobyc piosenke ktora przed chwila leciala? Pomyslisz pewnie "niewiele" jednak czy bedzie to ilosc mniejsza niz jeszcze pare lat temu?
Pamietam jak bedac duzo mniejszym jechalem na jakas wycieczke klasowa i pozyczylem od siostry walkmana, fajna rzecz. Gdy ma sie juz serdecznie dosyc sluchania swojej klasy [a od malego bylem typem raczej spokojnego czlowieka] mozna zalozyc sluchawki na uszy i posluchac radia, czy kasety. Fajnie.
Wtracenie - wpis powstal w mojej glowie gdy znalazlem stara kasete kupiona wlasnie na takiej wycieczce - koniec wtracenia
Czytaj dalej »
powstający w wyobraźni ciąg obrazów i myśli odzwierciedlających pragnienia, często nierealne
Marzenie, wizja czegoś często nierealnego, jednak... czy na pewno? Marzenie, często ogólnik, a co gdy jest tak dokładne że znasz nawet najdrobniejsze szczegóły? Że pragniesz tego tak bardzo, że jesteś gotów poświęcić niemal wszystko by do tego doprowadzić?
Są marzenia małe i wielkie, można marzyć o tym by rodzice zgodzili się na pieska, bądź o tym by świat stał się lepszym miejscem.
Czytaj dalej »
Godzina 01:42, wreszcie wygrałem z Morrowindem. Bynajmniej nie chodzi tu o wygranie z jakąś postacią [bo walczę regularnie ze Skrytobójcami z dodatku Tribunal - idealne źródło kasy], lecz o wygranie z Systemem! Oczywiście chodzi nie o byle jaki tam system, ale o mój system. Cóż, niestety okazuje się że Morrowind nie lubi jak ktoś mu każe się gnieździć w defaultowych ustawieniach pamięci. Na szczęście oficjalna strona serii TES wspomina o tym co i jak lecz dla własnej przyszłej spokojnej duszy muszę napomknąć o tym tutaj.
Kiedy masz dużo ramu [jak na standardy TES3] czyli >1,5GB to spokojnie możesz ustawić mu w morrowind.ini
Interior Cell Buffer=128
Exterior Cell Buffer=256
na odpowiednio wyższe wartości. Raz że zmniejsza to czas wczytywania lokacji już odwiedzonych [zwłaszcza przejścia int<->ext], a dwa że gra działa stabilniej. Przynajmniej u mnie, przy 2GB ramu, XPeku SP3 i 512MB Swap`a, a także standardowo odpalonymi w trayu programami i tak nie przekroczyłem 1,5GB zajętej pamięci przy wciąż wolnym swapie. Czyli dobrze jest, a 256+256 nie zmieniło nic względem tego co mam powyżej.
PS czy tylko mi się wydaje czy skrytobójców jest ZA DUŻO w dodatku? Średnio co trzeci nocleg dostaję dwóch lub rzadziej jednego... a potem trzeba biegać coby sprzedać jego zbroję ;-)
Dziś trochę o tym co we Francji. Cóż, dzisiaj okaże się czy ten wielki Mount Ventoux będzie miał jakiekolwiek znaczenie w końcowej rozgrywce. Czekając jednak aż zacznie się transmisja w Eurosporcie, oraz czując że jest za gorąco by samemu pokręcić postanowiłem przypomnieć kilka rzeczy. Dokładniej w formie filmowej.
Czytaj dalej »
Oryginalnie miało być "Bloxie czy ci nie żal", ale stwierdziłem że to co robi to po prostu "Żal"&"Żenua" jak to zwykło się mawiać w pewnych dziwnych, około nóbowo nerdowskich i ogólnie dziwacznych internetowych kręgach. Także cóż mi pozostaje... pokażę o co chodzi.

Czytaj dalej »
Mamy grudzień, owszem można zauważyć na ulicach dekoracje świąteczne, można zauważyć choinki przed marketami, czy ładnie przystrojone drzewka przed tymi największymi centrami handlowymi no i to syfne miejskie drzewko które wygląda jakby było po to by obrzydzić święta mieszkańcom. Mamy też reklamy w TV nawiązujące do świąt, mamy czas oczekiwania na list polecony w granicach 10 dni. I w końcu mamy... wieści o świętym Mikołaju!
Czekałem na tą wiadomość od pewnego czasu i dopiero teraz mogę uwierzyć że święta idą... Otóż co roku jakoś dociera do mnie ta wiadomość, a to pocztą pantoflową, a to z precli, a to z blogów. W zeszłym roku był to blog Google Maps bodajże, dwa lata temu od zespołu Earth. W tym zaś zespół Analytics się chwali. W skrócie chodzi o to że NORAD czyli Północno Amerykańska wojskowa agencja śledząca wszystko co lata nad ziemią [samoloty, satelity, rakiety balistyczne, balony i cholera wie co jeszcze] kiedyś uruchomiła telefon na który mogły dzwonić dzieci by dowiedzieć się gdzie jest teraz Mikołaj [1955], potem to ewoluowało by w czasach globalnego wysypiska śmieci uruchomić witrynę na której pokazuje gdzie dokładnie znajduje się w danej chwili święty Mikołaj. Wszystko dzieje się naturalnie w wigilię i ... tyle. Najpierw pokazywali to na jakimś swoim silniku, potem wprowadzili to na mapy google i tyle.
Także nie czytać mi tu dalej tylko włazić na Strony NORAD i śledzić czas jaki pozostał do startu jedynego faceta który zna adresy wszystkich niegrzecznych dziewczynek.