Nie chodzi mi tu o epoke tak pieknie ukazywana w tworczosci zespolu Pink Floyd, lecz ... no wlasnie, o czas gdy bylem jeszcze mlodym gnojkiem i robienie pewnych rzeczy nie nastreczalo wielkich trudnosci.
Pomysl moj drogi czytelniku, ile czasu, sprzetu i energii potrzebujesz wydatkowac by sluchajac radia w podrozy zdobyc piosenke ktora przed chwila leciala? Pomyslisz pewnie "niewiele" jednak czy bedzie to ilosc mniejsza niz jeszcze pare lat temu?
Pamietam jak bedac duzo mniejszym jechalem na jakas wycieczke klasowa i pozyczylem od siostry walkmana, fajna rzecz. Gdy ma sie juz serdecznie dosyc sluchania swojej klasy [a od malego bylem typem raczej spokojnego czlowieka] mozna zalozyc sluchawki na uszy i posluchac radia, czy kasety. Fajnie.
Wtracenie - wpis powstal w mojej glowie gdy znalazlem stara kasete kupiona wlasnie na takiej wycieczce - koniec wtracenia
Powoli zaczyna zdobywać internet, mimo że nie miał jeszcze reklamy w szkle kontaktowym. ;-) Tak żartuję porównując go do Ivana Mladka i jego Jozina z Bazin, ale kto wie czy to nie będzie lepsze bo... Polskie. Już udało mu się zabłysnąć, w paru miejscach i śpiewa naprawdę fajnie, choć nie ma wąsaczy, grubasów ani facetów robiących głupie miny.
Właśnie siedzę przy kompie i robię porządki na moim zenie, co ja tam mam takiego do porządkowania? Trochę się tego nazbierało:
Czarne Stopy - Stary film polski
mplayer [win32] - czymś trzeba odtwarzać filmy na innych kompach
firefox, vim, putty, kompilatory pascala i C [win32]
Wiecie czego mi tu brakuje? Muzyki właśnie, niby to małe coś ma 2GB, ale i tak zajmuję raptem połowę i nie mam głowy muzyki sobie zrzucić. Także ... Bukowino, eSDeeMie, Polku, Peltonie... krycie się waszych płyt po domu na nic się zda gdy muzyka jest już dawno na dysk skopiowana.
I tu przychodzi kolejny problem - przydałyby się głośniki do zena, tylko szkoda że życzą sobie aż stu złotych za nie, ale w końcu i tak je kupię, bo jak inaczej mam słuchać muzyki na rowerze? Słuchawki są niebezpieczne, a samotna jazda w ciszy... jest przyjemna jeśli jestem w dobrym nastroju, inaczej za dużo myślę.
Cóż, już po niej. Dla mnie wyszło tragicznie - oba poranne koncerty były poza zasięgiem ze względu na zaoczną naukę i weekend zjazdowy. Do tego byłem dość mocno przemęczony i złapałem gorączkę, w nocy z soboty na niedzielę nie udało mi się nawet zasnąć... tragedia.
A sama yapa? Piątkowy koncert był naprawdę fajny, jak to zwykle - dużo muzyki, słuchania, śpiewania, pełen żółtych kajaków i podobnych rzeczy :D Sobotni wieczorny zaś... nie wiem jaki był - byłem tak rozbity że trzeba było mówić do mnie po pare razy, zwłaszcza że na sali było za gorąco i za duszno dla mnie. Za to posiedziałem z bandą harcerzy z Widzewa, Polesia, Skierniewic, Warszawy i kto tam wie skąd jeszcze. Naprawdę fajnie się śpiewało. Dzięki! Zwłaszcza że było czym pooddychać przy was.
No i znajomy zespół zdobył 1wszą nagrodę :) pozdrowienia dla Pod Dudzianego zespołu :D Szkoda że nie mogłem być w niedzielę na koncercie finałowym, Tylko końcówki - od Nijaków do końca posłuchałem w radiu jak już doczłapałem się do domu.
I już po ... po okrągłym, 33 przeglądzie piosenki dziwacznej Yapa 2008. Cztery koncerty, wieeeele godzin muzyki, jeszcze więcej zespołów, masa genialnych ludzi, gitar, śpiewania, gwizdania, kajaków... czyli tego co najlepsze w piosence studenckiej i turystycznej.
No to się zaczyna, wczoraj wieczorem w Żaku rozpoczął się Konkurs yapowy, tj konkurs o bilety na yapę 2008, ja dziś już swój zdobyłem drogą kupna [TAK ja też czasem kupuję bilety na koncerty] w CIKu, i jesem z niego zadowolony. Ładny, choć spory i ma swoje małe conieco.
Prawda że ładny? Mi też się podoba :D u góry kupon do głosowania na najlepszy zespół konkursiu piątkowego, a na dole bilety 'zrywki' na piątek, dwa koncerty sobotnie i Niedzielę. To czego nie widać [druga strona] to cztery stęple - CIKu, PŁazika, Komitetu organizacyjnego i numer biletu [000403]. Teraz pozostaje tylko... poczekać te prawie dwa tygodnie i posłuchać dobrej muzyki.
Wędrując po naszej klasie zajrzałem na forum mego liceum i znalazłem reklamę młodego zespołu muzycznego który powstaje z obecnych uczniów tejże szkoły. Niby normalne, ale do reklamy był dołączony link. Nieświadom co czynię kliknąłem...
Najpierw ekran czarnym się zrobił, i na środku wyskoczyła mi ikonka flashblocka... oho już wiem co się szykuje. Klikam więc w nią, pojawia się ekran ładowania... i trwa... i trwa... i tak przez >5MB trwa to ładowanie.
Już zaczyna to mnie wkurzać - pełne usability jak to w przypadku w 100% flashowych stron jest w zwyczaju. No ale zobaczmy co tu jest... skład - pare linii tekstu, galeria - pusta, download - jeden utwór...
Cała strona w jednej, nieestetycznej czcionce, nawet antyaliasingu żadnego na niej nie ma... parę teł, kilka przechodzących płynnie ekranów, i cała 5 megowa strona już za nami.
Jak dla mnie przerost formy nad treścią. Może kiedyś wraz z fanami przyjdzie rozsądek, albo kolejna kapela w to miejsce z podobnym składem? Kto wie. Póki co - dno.
spokojnie, nie bedzie ani o komputerach, ani o sylwestrze.
Wychodzę na spacer z celem jednym - pofotografować otaczającą zimową scenerię. Żeby nic mi nie przeszkadzalo zostawilem w domu mp3ke, do tego poszedlem sam i co? Widze pierwszy ladny widoczek ktory chce uwiecznic, zaczynam przegladac kieszenie i ... no tak - aparat zostal w domu, jakies pol godziny spacerkiem...