Juz tylko 30 kilometrow, zbliza sie ostatni, morderczy podjazd. W nogach czuje bol. Okropny bol, zmeczenie, kwas mleczanowy, stare rany z poprzednich wyscigow. To glupie obtarcie z poczatku etapu jak kolega przejechal ciut za blisko i zahaczyl mi lydke. Do tego jeszcze ten pieprzony upal. A tu w nogach 140 kilometrow z czego ani kawalka plasko. Albo upiornie goraco i pod gore jak u syzyfa. Albo szybki banalny zjazd z predkosciami przekraczajacymi to co dopuszczalne przepisami dla aut o ponad polowe. I czlowiek marznie bo peleton sie rozciagnal i aut technicznych nikt nie widzial od polowy podjazdu. To wszystko sie nawarstwia. A jeszcze ten podjazd. Wymyslil go jakis sadysta. No tak... telewizja i sponsorzy wymagaja. Ale nie moge odpuscic. Nie TU nie przy tych wszystkich kibicach. Jak moglbym zsiasc z roweru i powiedziec ze mam dosyc? Jak spojrzec im w oczy? Tym ktorzy wierza ze jednak nie bierzemy, ze za wszelka cene chcemy byc fair? Jak spojrzec w oczy komus kto przejechal czesto przez pol kontynentu by zobaczyc ten wyscig. Ten etap...
Inne miejsce, podobny czas, inni ludzie
Czytaj dalej »
Wczoraj rano ruszyłem sobie w stronę Zalewu Sulejowskiego z Łodzi, cóż, normalna trasa którą pokonywałem wielokrotnie, troszkę się zagapiłem i nie skręciłem na Czarnocin, lecz pojechałem prosto na Kurowice - stwierdziłem więc że nie ma problemu, skoczę przez Rokiciny i Tomaszów. Jak pomyślałem tak kręciłem dalej. W Kurowicach jest rondo... właściwie rondko... rondeczko na którym tiry się nie mieszczą, a rowerzyści zmagają się z toną syfu i żelastwa leżącego na asfalcie. Tym razem syf wygrał.
Ruszyłem z rondka na stojąco by żwawiej przyśpieszyć, trochę zjazdu więc dokręcam i nic jeszcze nie czuję, ale potem są zakręty na których zrozumiałem że coś jest nie tak. Szybka kontrola przodu - ok, tył - no tak... powietrze schodzi. Zjechałem z drogi, wziąłem rower i usiadłem na kawałku łąki za rowem, dalej kilka krów się pasło, ja cóż miałem lepszego do roboty niż zmienić dętkę? Nic, więc się za to zabrałem.
Czytaj dalej »
Dziękuję wam za budowę w Łodzi ścieżek rowerowych. Naprawdę, bez nich wszak jeździłem zbyt szybko po mieście, nie mogły mnie wyprzedzać autobusy, ani tramwaje - bo utrzymywałem ich tempo, mieściłem się w "zielonej fali" i mogłem jeździć najkrótszą możliwą drogą. Czasem też pokląłem na kierowców nie dających mi przebić się na pas do skrętu w lewo, ale ogólnie było fajnie.
Czytaj dalej »
Jedziesz sobie przez las, omijasz wystającą po prawej gałąź, ok łydka minęła ją, odbijasz gwałtownie w prawo bo po lewej są kamienie i ... no żesz jasna cholera zawadziłeś przerzutką o gałąź. Przera ląduje w szprychach...
Coś puścić musiało, w przerce jedna z trzech osi obrotu, mógł to być też hak, albo jego mocowanie, albo w najgorszym wypadku szprychy... Cóż, do domu daleko, więc jakoś sobie poradzić trzeba.
Czytaj dalej »
Dziś trochę o tym co we Francji. Cóż, dzisiaj okaże się czy ten wielki Mount Ventoux będzie miał jakiekolwiek znaczenie w końcowej rozgrywce. Czekając jednak aż zacznie się transmisja w Eurosporcie, oraz czując że jest za gorąco by samemu pokręcić postanowiłem przypomnieć kilka rzeczy. Dokładniej w formie filmowej.
Czytaj dalej »
Wiem że cykliści nie są wzorem cnót i przestrzegania przepisów ustawy o ruchu drogowym, ale zwróćcie moi drodzy kierowcy czasem uwagę na to że ten kretyn na rowerze nie ma wokół siebie półtorej tony stali która ochroni go przed Waszą pochopną decyzją o wyprzedzaniu. Zastanów się, co zajmie Ci więcej czasu, zwolnienie i wyprzedzenie go jak będzie czysto, czy też użeranie się potem przez pół roku z prokuraturą?
Czytaj dalej »
Chciałem napisać wpis o grupach osprzętu, wszedłem na stronę sram`a żeby doczytać o nowym produkcie, tj grupie XX i ... w sumie zamiast porównać i opisać inne, skupiłem się na niej. Szkoda że jak każda nowa najwyższa grupa będzie kosztować więcej niż złoto, no ale cóż - takie prawa rynku.
Czytaj dalej »
19 lipca, 2009
Napisane w: Rower
(0)
W ostatnim czasie piszę sporo o rowerach, o technice, częściach... czas napisać coś o samej jeździe. Tyle że nie od sportowego, a codziennego punktu widzenia. Bo jak ktoś chce jeździć w dużej i szybkiej grupie to znajdzie tam nauczycieli którzy chętnie wyjaśnią mu jak się w takiej grupie jeździ, o wachlarzu, zmianach i wietrze. Ale czasem warto poczytać co o samym stylu jazdy na codzień może powiedzieć ktoś inny. Może sam się czegoś nowego dowiem z komentarzy?
Czytaj dalej »