sierpnia 27
Wakacje
icon1 wikiyu | icon4 27 sierpnia 2008| icon30 »

Przed paroma godzinami wróciłem do Łodzi, cóż. Jestem sam, do tego przelałem sporo. Ale po przeszło 4 tysiącach kilometrów spędzonych jako pasażer samochodów wiem jedno - prawko czas zrobić, bo gdy widzę jak zasypia mi kierowca to poza "stary nie śpij" nie mogę nic zrobić.

Poza tym wszystkie one to kurwy są
sierpnia 07
Wariat jestem? 8.8.8-10.8.8
icon1 wikiyu | icon4 07 sierpnia 2008| icon30 »

Kocham takie akcje, jest środowy wieczór, dzwoni telefon i po krótkiej wymianie zdań już wiem co robię w weekend - jadę w ukochaną trasę Łódź -> Piecki -> Chycina -> Łódź, według google maps to około 1100km w sumie, a wszystko dlatego że potrzeba na bazie w chycinie sprzętu :D Kocham to.

Zwłaszcza że wciąż nie wiem kiedy, skąd i z kim jadę, nic poza tym że w pieckach będziemy we trzech - kierowca + nas dwóch, przez co w perspektywie jest solidne zatyranie się przy ładowaniu samochodu, bo w Chycinie szanse na ludzi którzy się za to wezmą są spore. Tylko się zastanawiam nad jednym - zostać potem w Chycinie na parę dni czy nie?

sierpnia 04
Wróciłem
icon1 wikiyu | icon4 04 sierpnia 2008| icon30 »

No dobra, czas wziąć się do roboty, jest poniedziałek wszakże. Czas na podsumowania jeszcze nadejdzie, jak będzie trochę słońca to wezmę telefon i skoczę na kajak żeby to wszystko ułożyć jakoś rozsądnie, to i wtedy będzie podsumowanie mojej ponad miesięcznej nieobecności. Póki co muszą wam wystarczyć Fotki, pięć ostatnich albumów jest nowych, tj Piecki, Chycina, Sopot, Toruń i Hel. Jeszcze niedługo dojdzie Kuźnica, mam nadzieję tylko że wyrobię się z tymi fotkami nim wyskoczę w Bieszczady [jeśli to się uda wogóle] lub do Jarca

Pisałem "do roboty" bo i mam co robić - trzeba przypomnieć sobie matmę, C, fizykę i parę innych rzeczy, najważniejsze zaś to postawić dwie głupie aplikację - gotowego taskmanagera jakiegoś i własnej roboty bugtrackera, na pierwsze mam raptem parę dni, ale i już na serwerze leżącą aplikację tylko ją skonfigurować muszę. Druga zaś ma parę tygodni zapasu, ale i ani jednej linii kodu napisanej nie mam.

Co więcej? Rower został w Chycinie na szczęście, mój śpiwór sobie wywędrował, czuję niedobór namiotu przed bieszczadami i ogólnie jest fajnie jak tylko jestem czymś znieczulony bo kolano prawe jest... no cóż, jak ktoś ma jakieś na zbyciu to chętnie przyjmę do przeszczepu.

czerwca 24
Czas
icon1 wikiyu | icon4 24 czerwca 2008| icon30 »

W nocy z jutra na pojutrze wyjeżdżam sobie na miesiąc, także w tej chwili sprzątam pokój, w tej chwili mam już dwa worki śmieci na koncie, a kolejne zaraz do nich dołączą. Pakowanie też idzie powoli, wszak duży plecak jedzie osobno i to dzień wcześniej, więc czas pakowania jest już powoli nade mną.

Szkoda trochę że zostałem olany, mimo wielokrotnych przypomnień o tym że chciałbym się spotkać i pogadać. Mówi się trudno i 'zapomina' o wysłaniu pocztówki w zamian, a także przestaje pamiętać o tym człowieku zwłaszcza jak będzie czegoś potrzebować. Wszak najwyżej jest samowystarczalny, lub 'cudzowystarczalny' w takim stopniu że moja skromna osoba nie jest do niczego potrzebna. Szkoda bo jeszcze niedawno było mówione coś innego. Cóż, ja płakał nie będę, może będzie mi jeszcze przez trochę czasu przykro przez to że zostałem tak perfidnie olany, ale ja sobie poradzę, tak jak za każdym razem sobie radziłem. Nawet bez tego obiecanego masażu który będę ci wypominał do usranej śmierci.

Cóż jeszcze dodać - czekam na telefon mówiący "wychodź" i wrócę dopiero wieczorem, wszak obowiązki przedwyjazdowe to nie tylko spakowanie się. Jeszcze muszę znaleźć adres bazy na której będę, znaczy w sumie to kod pocztowy bo resztę pamiętam, jak znajdę to wrzucę do tej notki.

Wreszcie za to znalazłem dość czasu by wrzucić zdjęcia na picasę

PS nr 1: Adres bazy to:

Zgrupowanie obozów ZHP hufca Łódź-Górna w Chycinie, 66-350 Bledzew

PS nr 2: Tak wiem że teraz będziesz mi fochować i wypominać jak to mogę być taki zły, oschły i nie czuły że wypisuję to publicznie, ale ja jestem osobą słowną i terminową i jak pewnie zauważyłaś staram się tępić ze wszelką mocą przejawy spóźnialstwa i łamania danego słowa.

marca 07
Kupiłem plecak...
icon1 wikiyu | icon4 07 marca 2008| icon30 »

zdjęcie plecakaTak się składa że od lat... czternastu? Może piętnastu? tj od mojego pierwszego samodzielnego wyjazdu gdzieś na kolonie, zawsze jeździłem z tym samym plecakiem. Miał ci on ok 50 litrów pojemności w szczytowym okresie ;-) i wraz z moim rośnięciem stawał się coraz mniej pojemny - wiadomo im ja większy, tym więcej miejsca zajmuje przeciętny kawałek stroju. W ostatnich latach dochodziło do tego że gdzie bym się nie pojawił to zawsze miałem najmniejszy i najlżejszy plecak z całego towarzystwa. Jednocześnie był on najbardziej niewygodny i wkurzający - jak na wiekową konstrukcję przystało nie miał ani pasa biodrowego, ani zapięcia piersiowego, ani... niczego innego z przydatnych rzeczy, za to miał rozsypujące się coraz częściej zapięcia, kończące się ekspresy, dogorywające taśmy trzymające to wszystko...

Nadszedł czas na nowe - 65litrów, wewnętrzny stelaż opierający się na dwóch aluminiowych listwach, pas biodrowy, możliwość dostania się do rzeczy w plecaku nie tylko od góry ale i z boku, nawet producent pomyślał o zaopatrzeniu go w osłonę przed deszczem. Najlepsze jest to że sporo atutów poznałem dopiero gdy zacząłem się nim bawić w domu. np ta osłona. Cóż, teraz pozostaje jedna rzecz tylko - zabrać go na szlak.

Jednak nim powędruje ze mną, wypadałoby zaopatrzyć się w jakiś konkretniejszy śpiwór. Jako że obecny jest co prawda młodszy od plecaka - pochodzi nie z 96 ale 99 roku - lecz i tak czuć że dogorywa. Kiedyś był ciepłym, przytulnym śpiworkiem. Dziś jest na dobrą sprawę workiem chroniącym przed wiatrem. Jednak czego się dziwić jeśli przetrwał naprawdę wiele - nie raz był przytroczony do plecaka w ulewie, nie raz spałem nim w namiocie zamieniającym się na basen ogrodowy. Raz czy dwa zamarzł po przemoczeniu. Zdarzyło mu się być na dnie jeziora wraz z żaglówką na której akurat miałem przyjemność być. Dlatego spokojnie można mu zwrócić honor - jak na to co przetrwał, to i tak cud że wciąż jest w jednym kawałku i chociaż chroni przed wiatrem. Na ciepłe nocowania wciąż się nada, ale w terenie... wypadałoby już go zastąpić czymś co zapewni nie tylko ochronę przed spadającymi szyszkami.

« Wcześniejsze wpisy